Podejrzewam, że znalezienie dobrego mechanika jest trudniejsze od znalezienia dobrego kochanka. (myśli własne)
Jestem kobietą, która pomimo nieudanych związków z mechanikami samochodowymi, ciągle wierzy, że w końcu nadejdzie ten dzień, w którym powie "TAK" - to ON - mój idealny mechanik samochodowy, któremu mogę zaufać w pełni, że nie spieprzy tego co obiecał naprawić (przez lenistwo, lekceważenie, niedouczenie, oszczędzanie na jakości części, oszukiwanie, itd.) i jeszcze nie zedrze ze mnie za to kasy. Mechanik, któremu będę mogła zaufać, że jak czegoś nie będzie wiedział to się dowie, douczy, ... ew. przyzna się, że nie wie ... Mechanik, który zawsze znajdzie czas dla mnie w przypadku nagłej awarii auta... Mechanik, który sam z siebie zauważy co wymaga wymiany, naprawy i powie mi o tym zanim przyjedzie po mnie laweta. Mechanik, który (w razie wymiany części) kupi rzecz porządną a nie chińską podróbę za 3 zł (licząc sobie oczywiście za tę część 30 zł) ... itd.
Podobno tacy mechanicy istnieją - tak twierdzą koleżanki, z którymi wymieniam na ten temat poglądy, ale ... jeśli któraś już jakiegoś spotkała, to ... albo wyjechał ... do np. Holandii ... albo umarł ... albo takiego znała koleżanka koleżanki mojej koleżanki ...
Ja takiego osobiście nie spotkałam. Fakt, auta nie były najnowszej generacji, ale zawsze zadbane, żeby zaoszczędzić problemów sobie i ... mechanikowi. Mimo to z reguły udawało się im coś zepsuć. Przykład sprzed lat; Pierwszy samochód - maluch ... 126p. - kupiony na giełdzie - sprawny. Jednak (głupia radosna młoda właścicielka pojazdu na 4 kółkach) oddałam go w ręce pierwszego mechanika żeby na wszelki wypadek obejrzał go dokładnie i ew. wymienił części wymagające wymiany. Pan wymienił, a jakże ... wydałam za usługę około połowy kwoty jaką zapłaciłam za auto. M. in. wymienił zabieraki i zaczęło się ... mniej więcej raz na dwa tygodnie lądowałam w najbliższym warsztacie samochodowym aby wymienić zabieraki - oczywiście za grube pieniądze, bo usługa na już. W końcu nauczyłam się je sama wymieniać (woziłam zapas ze sobą). Było to dosyć męczące więc sięgnęłam po literaturę fachową, z której dowiedziałam się, że kiedy wymienia się zabieraki w maluchu należy też od razu wymienić półosie, bo będą się psuć. Żaden z panów mechaników tego mi nie zasugerował.
Wobec czego oddałam autko do ASO Fiata aby wymienili półosie i zabieraki razem ... i przy okazji sprawdzili czy jeszcze coś trzeba wymienić. Półosie wymienili (za nie powiem ile kasy), autko przeglądnęli (podobno) ... bo wypuścili mi autko z przetartym paskiem klinowym (dosłownie został "włosek" ... Zauważyłam to tylko przez przypadek - znajomy chciał coś zobaczyć przy silniku malucha - zdaje się, że sobie sam coś składał z części.
O Fordach i innych autkach już nie będę wspominać. Obecnie jeżdżę sobie starą (wg lat), dość młodą wg (zużycia) Skodą Felicia. I mam problem. Podobno drobiazg. Pół roku; 3 mechaników, 2 lawety. I po ostatniej naprawie .... minęło jakieś 5 tygodni ... i znów jest to samo.
Dlatego zniechęcona swoimi przykrymi doświadczeniami zapisałam się na to forum. Może zanim wrócę do ostatniego mechanika z reklamacją, albo poszukam innego dowiem się czegoś od .... fachowców? Niekoniecznie muszą się parać mechaniką samochodową zawodowo.
Please !!!