Witam. Opel Corsa C 1.0 Benzyna 180 tysięcy przebiegu. 2002 rok. Problem następujący:
Po normalnej jezdzie pozostawiony pod blokiem. Przy próbie odpalenia oplalił ale zgasł, ponowny zapłon i znów zgasł.. Po czym już nie odpalał. Kręcić kręcił. Podmieniłem cewke, wsadziłem nowe świece, posprawdzałem bezpieczniki. Błędów metodą gaz hamulec (mrugnięcia kontrolek) jak to w oplu - nie wykazywały nic. Podpięty komputer też. Akumulator mam nowy ale mimo to podładowałem od tego kręcenia. I teraz tak... Wczoraj siostra zapalała a ja wsadziłem kawałek malutkiego pręcika w wentyl na listwie wtryskowej. Podczas kręcenia wiadomo trysło przez to trochę paliwa... I momentalnie w tym czasie odpalił. Od wczoraj jezdzi jakby nigdy nic. Ale pytanie... Boje się że to się gdzies powtórzy. Co to może być? Wytłumaczy ktoś o co chodzi ? I co z tym zrobić? Z góry dziekuje za pomoc i brak jakiś chamskich tekstów itd.
Po normalnej jezdzie pozostawiony pod blokiem. Przy próbie odpalenia oplalił ale zgasł, ponowny zapłon i znów zgasł.. Po czym już nie odpalał. Kręcić kręcił. Podmieniłem cewke, wsadziłem nowe świece, posprawdzałem bezpieczniki. Błędów metodą gaz hamulec (mrugnięcia kontrolek) jak to w oplu - nie wykazywały nic. Podpięty komputer też. Akumulator mam nowy ale mimo to podładowałem od tego kręcenia. I teraz tak... Wczoraj siostra zapalała a ja wsadziłem kawałek malutkiego pręcika w wentyl na listwie wtryskowej. Podczas kręcenia wiadomo trysło przez to trochę paliwa... I momentalnie w tym czasie odpalił. Od wczoraj jezdzi jakby nigdy nic. Ale pytanie... Boje się że to się gdzies powtórzy. Co to może być? Wytłumaczy ktoś o co chodzi ? I co z tym zrobić? Z góry dziekuje za pomoc i brak jakiś chamskich tekstów itd.