Cześć, jestem nowym użytkownikiem tego forum i jestem tutaj po to, aby rozwiać moje wątpliwości. Na początek powiem, kim jest pacjent. Posiadam Toyote Yaris I z 2004 roku wyposażoną silnik 1.0 o mocy 65 km, przebieg wynosi 118743 km. Od kilku miesięcy auto jest garażowane, to znaczy, że znajduje się w garażu oraz praktycznie nie jest użytkowane. W zaistniałych warunkach, akumulator pozostaje niedoładowany, momentami ociera się o rozładowanie. Jestem świadom szkodliwości tego zjawiska, dlatego zawsze, gdy przyjeżdżam do domu staram się wyjechać tym autem w dalszą trasę, aby go podładować.
Teraz gdy przyjechałem do domu i podładowałem akumulator prostownikiem, odkryłem, że z okolic alternatora i wałków pasowych alternatora wydostaje się głośny świst/szum, który nigdy wcześniej nie występował. Sprawdzałem czy na pasie lub na kołach pasowych występują jakieś luzy, lecz nic takiego nie występuje, także sprawdzając ich temperaturę stwierdziłem, że zachowują jednakowy poziom ciepła. Waszym zdaniem, kwalifikuje się to pod wymianę alternatora?
Załączam nagranie, w którym można wyraźnie usłyszeć dźwięk oraz okolice skąd się wydobywa.
Teraz gdy przyjechałem do domu i podładowałem akumulator prostownikiem, odkryłem, że z okolic alternatora i wałków pasowych alternatora wydostaje się głośny świst/szum, który nigdy wcześniej nie występował. Sprawdzałem czy na pasie lub na kołach pasowych występują jakieś luzy, lecz nic takiego nie występuje, także sprawdzając ich temperaturę stwierdziłem, że zachowują jednakowy poziom ciepła. Waszym zdaniem, kwalifikuje się to pod wymianę alternatora?
Załączam nagranie, w którym można wyraźnie usłyszeć dźwięk oraz okolice skąd się wydobywa.
