Dzień dobry wszystkim.
Ostatnio w moim Hyundai Getz 1.3B przepalił się elastyczny odcinek wydechu. Ponieważ nie czuję aż takiego sentymentu do tego auta, żeby od razu wykosztowywać się w takim przypadku na oryginalną całą "rurę", postanowiłem wyciąć uszkodzony fragment i zastosować w tym miejscu uniwersalny elastyczny łącznik. Wszystko oczywiście wróciło do normy, wydech ucichł, a auto pięknie cykało. Jednak po kilku dniach niespodziewanie zaświeciła się kontrolka "check" (co spowodowało niemałą panikę u żony, która akurat prowadziła auto). Obadałem dziada programem diagnostycznym, który stwierdził wystąpienie błędu "niewystarczająca wydajność katalizatora" (czy jakoś bardzo podobnie).
Sonda lambda wkręcona jest dosłownie przy samym łączniku, więc podejrzewam, że to właśnie jego wina. Zastanawiam się, czy faktycznie inny łącznik (jakby nie było, posiadający nieco inny przekrój, kształt i ilość wewnętrznych "żeberek") może aż tak wpłynąć na zmianę parametrów przepływu spalin (ciśnienie, turbulencje, szybkość itp.), że odczyt z sondy różni się w stosunku do przepływu przez fragment ori na tyle, że komputer traktuje go jako błędny?
Czy spotkał się ktoś z taką sytuacją? Jest na to jakaś rada? Z góry dziękuję za zainteresowanie
Ostatnio w moim Hyundai Getz 1.3B przepalił się elastyczny odcinek wydechu. Ponieważ nie czuję aż takiego sentymentu do tego auta, żeby od razu wykosztowywać się w takim przypadku na oryginalną całą "rurę", postanowiłem wyciąć uszkodzony fragment i zastosować w tym miejscu uniwersalny elastyczny łącznik. Wszystko oczywiście wróciło do normy, wydech ucichł, a auto pięknie cykało. Jednak po kilku dniach niespodziewanie zaświeciła się kontrolka "check" (co spowodowało niemałą panikę u żony, która akurat prowadziła auto). Obadałem dziada programem diagnostycznym, który stwierdził wystąpienie błędu "niewystarczająca wydajność katalizatora" (czy jakoś bardzo podobnie).
Sonda lambda wkręcona jest dosłownie przy samym łączniku, więc podejrzewam, że to właśnie jego wina. Zastanawiam się, czy faktycznie inny łącznik (jakby nie było, posiadający nieco inny przekrój, kształt i ilość wewnętrznych "żeberek") może aż tak wpłynąć na zmianę parametrów przepływu spalin (ciśnienie, turbulencje, szybkość itp.), że odczyt z sondy różni się w stosunku do przepływu przez fragment ori na tyle, że komputer traktuje go jako błędny?
Czy spotkał się ktoś z taką sytuacją? Jest na to jakaś rada? Z góry dziękuję za zainteresowanie
