Witam wszystkich forumowiczów. Poniadam megane II 1.5 90KM z 2004 roku. Dzisiaj auto mi stanęło i laweta. Zapierdzielam sobie siodemką jakieś 150/160 km/h i tu nagle jeb taki czarniawy dym z rury, spadek mocy i zero reakcji na gaz. Zatrzymałem się na poboczu, patrzę dym spod machy, otwieram maskę a tam silnik zajebany cały olejem i tak jakby bagnet trochę wyskoczył że swojego miejsca. Próba odpalenia go ponownie nieudana. Laweta. Cóż tam się nawyprawiało, proszę pomóżcie, może ktoś też miał taką lub podobną sytuację