Ale wiecie. Pisać można wszystko. Zdarzyło mi się nawet przeczytać taki wpis (nie mówię o swoim warsztacie

), że podmieniają klientom części. A to już bez uzasadnienia zalatuje zgłoszeniem takiej opinii do sądu. Przecież inni klienci to czytają i potem wyrabiają sobie opinię o warsztacie na podstawie często bzdurnych wpisów. Wolność słowa wolnością, ale chyba na to też są jakieś paragrafy? Chyba nikogo w Polsce nie można tak o nazwać "złodziejem", dopóki mu się tego nie udowodni?

Chociaż ostatnio fala "złodziejstwa" przeszła przez instytucję, która powinna ferować wyroki
Oczywiście, że są paragrafy i możesz iść do sądu. Ile to trwa czasu wiadomo, z efektami też różnie bywa. Ale czytałam o jakiejś babce, która pozwała do sądu za negatywną opinię, która była niezgodna z prawdą - osoba, która ją wystawiła chyba w ogóle nawet nie korzystała z usług tej firmy. I zostało to usunięte.
Co do tego, czy ludzie wyrabiają sobie opinie na podstawie negatywów - o dziwo ludzie często wcale tak nie robią. Często myślą sobie, że te negatywy to pewnie przesadzone, że coś tam, że ta opinia dawno wystawiona, może coś się zmieniło... a sprawdzę sam... itp itd. Widziałam np. w internecie restauracje, które miały mnóstwo negatywów i wszystkie z podobnymi zarzutami (powinno to dać do myślenia), a ludzie wystawiali kolejne negatywy, pisząc, że wprawdzie widzieli te wcześniejsze, ale i tak poszli, bo pewnie ludzie przesadzają, bo coś tam. Ale co tam restauracje - kiedyś na Allegro kupiłam zestaw car audio za 800 zł, koleś miał jeden neutralny komentarz, który mnie zastanowił i nie kupiłabym od niego, gdyby to nie było dla znajomego zza granicy, który mimo wszystko chciał zaryzykować. No i skończyło się tak, że po kilku miesiącach wystawiłam soczystego negatywa, że koleś mnie oszukał na 800 zł i sprawia trafiła na policję. Byłam przekonana, że po takim komentarzu nikt więcej od niego nie kupi. Jakież było moje zaskoczenie, gdy kilka miesięcy później zobaczyłam, że ludzie dalej kupowali, z czasem pojawiło się też więcej negatywów od ludzi, którzy musieli iśc na policję. Wniosek: ludzie nie zwracają na to uwagi, pewnie też z lenistwa częściowo. Spojrzą, jaką macie ogólną średnią komentarzy i nawet nie będą czytać co kto napisał (nie mówię, że każdy tak zrobi, ale większość).
Osobiście uważam, że przede wszystkim powinno się zawsze odpisywać na negatywne opinie (nic tak nie zastanawia, jak negatyw z poważnymi zarzutami, który pozostał kompletnie bez odzewu). No i sam odzew - absolutny strzał w kolano to odpisać w niemiłym tonie, obrazić klienta, wpleść w swoją odpowiedź jakąś drwinę, docinek, złośliwość - kompletny brak profesjonalizmu, dziecinada i mnie osobiście mocno zniechęca do korzystania z usług takiej firmy. Nawet jeśli klient jest burakiem i sam was obraża, nawet jeśli wam zaraz żyłka strzeli, to pomyślcie o tym, że na podstawie tego, jak mu odpiszecie, inni potencjalni klienci was ocenią - i będą patrzyli przez pryzmat tego, jak traktujecie klienta - bo mimo wszystko oni też są (potencjalnym) klientem, tak samo jak ten burak. I w sumie nie wiedzą, czy tamten słusznie wystawił opinię czy nie, ale doceniają to, że odpisaliście takiemu delikwentowi kulturalnie, profesjonalnie, przeprosiliście, przyznaliście się do błędu (jeśli faktycznie takowy miał miejsce), zaproponowaliście rozwiązanie (jeśli się da), itp itd, tu już zależy od sytuacji, ale trzeba zachować zimną krew i profesjonalizm.
Wygrzebałam taki warsztat na fejsbuku pierwszy lepszy
https://www.facebook.com/pg/motoer.zabrze/reviews/?ref=page_internal - dostali trzy negatywy, odpowiedzieli na nie, zobaczcie, ile lajków dostali... Klienci stanęli po ich stronie. Na pewno bym się nie sugerowała takimi negatywami, tylko jechała do takiego warsztatu.