Jeżeli gdzieś to robił to może ma na to jakieś papiery (z porządnej regeneracji belki coś tam zawsze dają, od "kowala" niekoniecznie). A rozrząd to należałoby ściągnąć pokrywę i zajrzeć, czy pasek jest nowy, pompę i napinacz też można dojrzeć. Ogólnie weź poprawkę, że kupując samochód i tak musisz dorzucić ze "dwa koła" na dzień dobry. Choćby opony, jakieś hamulce itp. Warto zobaczyć, kiedy był ostatnio robiony przegląd rejestracyjny, bo od listopada typowe "pieczątkarstwo" co nieco ukrócili, więc jest jakaś szansa, że był zrobiony w miarę "uczciwie". No i niestety, ale nie licz absolutnie na to, że będziesz tylko jeździł i lał paliwo. Tak dobrze to raczej nie będzie, choć tego Ci życzę. Wiem, że latanie z miernikiem lakieru przy takiej bryce nie ma sensu, ale przed zakupem z nieznanego źródła warto podjechać na jakąś SKP, przeboleć tą "stówę", ale niech jakiś kumaty diagnosta obejrzy to cacko, także od dołu, czy aby nie nadmiernie zgnite itd., czy przewody hamulcowe nie są do wymiany, jak tam zawieszenie, amortyzatory, układ kierowniczy, siły hamowania (zwłaszcza czy trzyma ręczny), czy reflektory nie są "z anglika"

(a też tak bywa), czy nie ma nadmiernych wycieków z silnika, bądź skrzyni biegów. Jest szansa, że coś niepokojącego ewentualnie może wyłapać. No i ważne, aby nie świeciły się żadne kontrolki typu airbag, abs (no w zasadzie powinny się zaświecić po przekręceniu kluczyka i zgasnąć

). Już nie piszę o jakiejś podstawowej diagnostyce elektroniki

. A jeśli ma toto klimatyzację, to sprawdź, czy działa, bo jeżeli sprzedający powie, że wystarczy "tylko nabić", tzn. że już nigdy jej nie uruchomisz

(koszty naprawy całego układu


). Dużo by tu jeszcze pisać. Zresztą. Kupowałeś już kiedyś samochód, czy to Twój pierwszy samodzielny zakup, ze tak pytasz? Bo wiesz. Możesz kupić za 4,5 i zaraz włożyć kolejne 4. I zrobi się z tego już 8,5 za "starego parcha"


.