Taka kolejność u mnie:
0. szybka płukanka np. k2 akra + szczota druciak
1. nafta - kąpanie kilka h
2. odrdzewiacz - kąpanie kilka h
3. odtłuszczacz - kąpanie kilka h
tyle, że ja mam na takie numery czas. Nigdy nie robię czegoś na już.
Przed montażem osuszanie (przed farelką). Robię tak prawie 30 lat. Nigdy nic się nie zerwało (gwint). Śruby zawsze na klej (różnie, żółty, niebieski a nawet czerwony). Przed wkręceniem śruby w otwór zawsze przedmuch sprężonym powietrzem, potem płukanie otworu choćby benzyną ekstrakcyjną lub czymś innym. To niby wszystko jest czasochłonne lecz odkręcając śruby od razu wrzucasz je do odpowiedniego pojemnika. Gdy człowiek przyzwyczai się przez lata do takiego schematu potem całość idzie 200x szybciej i jakby z automatu.
Ile ja w całym życiu robiłem nieposkręcanych wozów to ja sam wiem. Ludziom ciężko zatrybić, dlaczego śruby muszą być czyste, dlaczego odtłuszczone, dlaczego potem ten klej na gwintach jednak trzyma się latami, po co są podkładki (sprężynowe, pełne...), dlaczego warto śruby zawieszenia potraktować pędzelkiem i choćby jakimś Brunoxem albo Forchem.
Każdy robi jak uważa.
Dla mnie montaż brudnych śrub jest nie do przyjecia. Bardzo czesto też, zmieniam śruby na nowe o identycznej twardości i specyfikacji. Nigdy nie przykreciłem sanek albo belki do karoserii używanymi śrubami. To są grosze w markowych sklepach.
Heniu, aniołku.
Mi się popitoliło...
Nie pijecie jeszcze????
Ja tankuję od rańca dlatego spadam już.
Rybę na grilla hieny rodzinne rzuciły a ja debiląttko wczoraj cielęcinę kupiłem. Nie wyjmę, ni wuja. Niech wpietalają sami te rybę.