Poszukuję auta dla mojej żony, wymagania mała awaryjność
dotychczas jeździła fordem focusem TDDI z 2000 roku (aktualnie rozbity - przebieg 430 tyś km) w którym jedynie wymieniałem zawieszenie i raz na jakiś czas padał alternator+po 270 tyś wymieniłem sprzęgło, żona robi dużo kilometrów rzędu 40-60 tyś km rocznie i zastanawiamy się czy warto kupować coś nowszego (powyżej 2007-2008 roku) czy znaleźć coś starszego niezawodnego, oraz czy warto dalej trzymać się diesla czy benzyna+gaz...
Żona jest totalnym laikiem i typową babą za kierownicą dotychczas zamęczyła
- opel corsa 1.2 benz/gaz zagotowała go na amen - jechała nie patrząc na wskaźnik temperatury
- ford escort 1.8 rozpruła miskę olejową
- mercedes a170 - rozpruła podwozie+pękły obie sprężyny z tyłu
kupiłbym jej od biedy jakiegoś suv'a z uwagi na to że często jeździ po wiejskich drogach/dziurach gdzie zwykłe auta lubią przyhaczyć podwoziem ale czy suv wytrzyma takie przebiegi
dotychczas jeździła fordem focusem TDDI z 2000 roku (aktualnie rozbity - przebieg 430 tyś km) w którym jedynie wymieniałem zawieszenie i raz na jakiś czas padał alternator+po 270 tyś wymieniłem sprzęgło, żona robi dużo kilometrów rzędu 40-60 tyś km rocznie i zastanawiamy się czy warto kupować coś nowszego (powyżej 2007-2008 roku) czy znaleźć coś starszego niezawodnego, oraz czy warto dalej trzymać się diesla czy benzyna+gaz... Żona jest totalnym laikiem i typową babą za kierownicą dotychczas zamęczyła
- opel corsa 1.2 benz/gaz zagotowała go na amen - jechała nie patrząc na wskaźnik temperatury
- ford escort 1.8 rozpruła miskę olejową
- mercedes a170 - rozpruła podwozie+pękły obie sprężyny z tyłu
kupiłbym jej od biedy jakiegoś suv'a z uwagi na to że często jeździ po wiejskich drogach/dziurach gdzie zwykłe auta lubią przyhaczyć podwoziem ale czy suv wytrzyma takie przebiegi