To już nie te czasy co kiedyś. Mamy kryzys. Światowy. Fury się nie sprzedają więc musieli "zniekształcić" jakość. Dzisiaj zrobić 300-400kkm dieslem bez remontu graniczy z cudem. Widzę to po swojej pracy. Auta z przebiegami przed 100kkm wpadają na remonty pompowtrysków, sprzęgieł itp. Moim zdaniem in nowsze - tym większy bubel ale wyjścia nie mamy. Do wyboru mamy nowsze i wkładanie lub starsze i ... wkładanie. Trzeba tylko przeliczyć co się bardziej opłaca. Osobiście odremontowałem sobie Mondeo MK2 w małym stopniu a pod koniec roku zaczynam remont generalny. Piaskowanie, spawanie, malowanie, swap bebechów i wymiana silnika na silnik pow. 150KM diesla i pow. 2,5litra - oczywiście silnik wyremontuję. Taniej to wychodzi jak kupić np. Passata za 35-40tys.zł a za rok zostawić 10koła w naprawy. BMW, BMW... To moja ulubiona marka. Wierz mi na słowo. Bardzo, bardzo mało ich do nas wpada. BMW, Jaguary, Porsche (a serwis mamy konkretny). Najczęściej co robimy to cała grupa VW. Gorszego złomu to już chyba nie ma. Już mi się wyć chce gdy słyszę Octavia lub Passat. BMW dobry wybór. Piątka jeszcze lepszy.