Tak na szybko.
Pracuje w hotelu i akurat mieliśmy gościa z rolls roycem. z samego rana, temperatura jakieś -8. coś tam pakował i zbierał się do odjazdu. pojazd odpalony, grzeje silnik i szyby.
patrzę, a coś mu kapie w okolicach chłodnicy, więc podszedłem i grzecznie zwracam uwagę. ogólnie dowiedziałem się, że nie powinno martwić i wgóle się tym przejmować bo rolls. więc z mojej strony przeprosiny, odwróciłem się na pięcie i mam to między pośladkami.
po jakiejś pół godzinie przechodzę obok i widzę plamę na ziemi. więc na paluszki, obwąchałem, posmakowałem i stwierdziłem, że to płyn chłodniczy. zobaczyła mnie recepcjonistka i pyta się o co chodzi. no to przedstawiam sytuację. jej komentarz "szkoda, że to nie hamulcowy". gościu bardzo zalazł obsłudze za skórę.