Kupując auto z padniętym silnikiem czym się kierowałeś? To, że doszło do takiej awarii jest dowodem na to że albo jest już zjechane, albo poprzedni właściciel(e) nie pilnował go raczej należycie. Czy jedno czy drugie wskazuje na to, że reszta podzespołów będzie raczej też w takim stanie jak silnik... Nic dziwnego, że doszły wtryskiwacze, turbiny i masa innych gratów... Na pocieszenie podpowiem, że jest tam pewnie sporo innych wyeksploatowanych częsci, które będą stwarzać problemy

Jak nie teraz to niedługo...
OT:
Niestety, takie podejście klientów (z doświadczenia BMW szczególnie się wyróżnia). Schemat co chwilę się powtarza: Kupić natańszą sztukę z ogłoszenia - może być wyklepane, zajechane z przebiegiem 400kkm+, dołożyć w ciągu pół roku pół wartości auta i płakać jakie to np. BMW złe, mechanicy naciągają, co chwilę awaria, a przy sprzedaży nie odzyskasz włożonych złotówek, bo to dalej będzie skarbonka bez dna.
Bardzo mało jest ludzi, którzy decydują się wydać +xx% więcej powyżej ceny rynkowej i kupić auto naprawdę pewne, zadbane z historią i niskim przebiegiem (tak, są naw,et takie F10, ale trzeba zapłacić

). W ogólnym rozrachunku i tak na plus, bo jeździsz pewnym wozem, z kosztów głownie eksploatacja i drobne bieżące naprawy, jeżeli zadbasz o auto to przy sprzedaży weźmiesz normalne pieniądze.
Nie stać mnie, ale jestem cwany, przechytrze wszystkich i kupie tanio