Witam! Mam dość zagadkowy dla mnie problem z hamulcami w Golfie V kombi,1.6 102KM. Mialowicie, jechałem w trasie ok 60km, w pewnym momencie utworzył się korek i tak przyszło się kulać po trochu co 3 metry. Nagle, za którymś tam razem z rzędu tocząc się jakies 3km/h próbuję się zatrzymać, lekko dociskam pedał i nic. Wciskam mocniej - nic. W końcu bez żadnego prawie oporu wcisnąłem go do podłogi, a auto nadal toczyło się na stojącego przede mną TIRa. Nie zdążyłem odpuścić pedału i spróbować wcisnąć go ponownie, ale w ostatniej chwili zaciągnąłem jeszcze ręczny, którego wajcha stanęła prawie pionowo, a auto dalej kulało się. Ostatecznie zatrzymałem się na zderzaku tego TIRa, że prędkość była żadna, to ani jemu sie nic nie stało, ani mi. Stojąc na tym zderzaku zgasiłem silnik (nie wiem po co, jakoś tak wyszło). Ale od razu odpaliłem ponownie, żeby sprawdzić te hamulce niedowierzając, że nagle zniknęły. No i po ponownej próbie wciśnięcia pedału hamulce znowu były (ręczny również). Były znowu normalne, mocne hamulce, ręczny przeskoczył te 3-4 ząbki i trzymał, także do pionu nie było szans go wyciągnąć.
Obejrzałem zaraz ogólnie auto. Płynu było po sam korek, kontrolka żadna się nie świeciła, przy hamulcach, ani w ogóle aucie nic nie było robione od wielu miesięcy od (wiosną były zakładane nowe klocki i tarcze, płyn).
Hamulce do momentu tego "zaniku" cały czas były prawidłowe, nic podejrzanego z nimi/z pedałem się nie działo. Po tym jednorazowym zaniku znów były/są prawidłowe, bez wycieków - miałem kilkanaście kilometrów do celu, postanowiłem więc się pomału przez peryferia dokulać i działały bez zarzutu. Jednak zamierzam jechać gdzieś na sprawdzenie.
Może ktoś ma pomysł na ewentualną przyczynę?
Nie znam konstrukcji hamulców w tym aucie, ale jak dla mnie bardzo ciekawe jest to, że zniknął jednocześnie i nożny i ręczny - podobno awaryjny.
Obejrzałem zaraz ogólnie auto. Płynu było po sam korek, kontrolka żadna się nie świeciła, przy hamulcach, ani w ogóle aucie nic nie było robione od wielu miesięcy od (wiosną były zakładane nowe klocki i tarcze, płyn).
Hamulce do momentu tego "zaniku" cały czas były prawidłowe, nic podejrzanego z nimi/z pedałem się nie działo. Po tym jednorazowym zaniku znów były/są prawidłowe, bez wycieków - miałem kilkanaście kilometrów do celu, postanowiłem więc się pomału przez peryferia dokulać i działały bez zarzutu. Jednak zamierzam jechać gdzieś na sprawdzenie.
Może ktoś ma pomysł na ewentualną przyczynę?
Nie znam konstrukcji hamulców w tym aucie, ale jak dla mnie bardzo ciekawe jest to, że zniknął jednocześnie i nożny i ręczny - podobno awaryjny.


