z tego co piszesz widać że jesteś pracownikiem nie pracodawcą i obawiam się że patrzysz ze swojego punktu siedzenia a pracownicy są rożni .. nie każdy ma takie podejście z pasją do pracy jak Ty
Czytając wypowiedzi kolegi Woodoo to podchodzi z pasją do pracy tylko cały świat go nie rozumie. Co chwila się zwalnia, nie wiem jak teraz ale pewnie miejsca długo nie zagrzeje. Każdy szef to oszust, nie płacący mu tyle ile by chciał, za pracę z pasją. Według jego mniemania gro warsztatów oszukuje klientów nie naprawiając aut zgodnie ze sztuką i jego sumieniem.
Też bym się w k......wił jakby taki pracownik wymieniał mi klocki 1.5 h no bo trzeba zrobić z pasją, pewnie z zaciskami, płynem włącznie i jeszcze był ślepy że końcówka ma luz, bo nie widział (nie chciał) przy zdjęciu koła. Przecież szef kazał zmienić klocki, a resztę ma głęboko w dupie, bo ma płaconą dniówkę.
Wcale się nie dziwie że kolega Woodoo dostaje same miny, pewnie nie jest lubiany przez innych. Bo z jego rozumowaniem to wszyscy są Janusze, a tylko on jest de best.
Proponuję samemu otworzyć interes i przy takim podejściu do pracy, wymienić przez cały dzień dwa komp. klocków zarobić 120zł opłacić Zus, podatki, czynsz w Warszawie!!!!! I chwalić się na forum jakim to nie jestem (głodnym) mechanikiem.
Klient i tak tego nie doceni, bo jak wyjedziesz mu że przy wymianie klocków trzeba zdjąć jarzma, wyczyścić, tarcze wymienić lub przetoczyć bo mają rant, a większość ich ma, sprawdzić płyn i za usługę policzyć 300zł to cie wyśmieje. Bo gdzie indziej zrobią za 50zł. A widziałem trzy razy założone blachą w tarczę. Rynek sprowadzi go szybko na ziemię. Nie pomyśleć sobie zaraz w drugą stronę, bo na tarcze żyletki nie zakładam nowych klocków, jak nie ma kasy nie oddaje auta lub popisuje on cyrograf. Prowadnice stoją tak samo cena wzrasta i czasami jest kłótnia dlaczego? no bo hamował. Szczególnie z tyłu jest loteria.
Pracując na swoim trzeba różne kwestie rozgraniczyć i życie uczy że twoja fachowość idzie czasami na dalszy plan, a jeśli uprzesz się na fachową, książkową naprawę tak prawilnie to musisz wziąć odpowiednie pieniądze za swoje czynności i dodatkowe części. On pojedzie gdzie indziej, a ty będziesz siedział i patrzył się w ściany, tu jest pies pogrzebany. Klient się nie zna i głównie patrzy na cenę.
Uciekając z kosztów aby go przyciągnąć, warsztaty mniej lub więcej podcierają dupę szkłem. Tylko doświadczenie i wiedza podpowiada tobie gdzie pewnych kwestii nie przeskoczymy, a gdzie możemy uciąć trochę z kosztów. Nie trzeba patrzeć ślepo w książkę co pisze, tylko mieć jeszcze własny rozum. A chwalenie się na odległość przez forum, mnie śmieszy, wkurza i żenuje. Najlepiej niech taki wielki mechanik zaprosi takiego Janusza to go może czegoś nauczy, bo chłopina żyje w nieświadomości.
Kolega napisał godziny pracy 8.30-18.00 więc nie rozumiem gdzie tu jest wykorzystywanie pracownika. Normalne godziny otwarcia są od 8.00- 17.00 czyli chłopaki pracują 0.30 h dłużej niż zwykle. Odlicz przerwę to się wyrówna.
Jak wyczytałem propozycję pracy zmianowej to mnie z kapci wyrwało.
Moim zdaniem kolega kris29 jest za dobry, płaci ok jak na ich podejście do pracy. U mnie tygodnia by nie wytrzymał, nawet nie muszę być w pracy, wiem ile co trwa. Dać palec to całą rękę w pier.........li.
Ja bym dał 1500zł i 30% wtedy chęci do pracy by się znalazły, teraz ma 2500zł i mu się nie chcę. I finansowa odpowiedzialność za skuchy, bo jak spier........li rozrząd i popracuje miesiąc za darmo, szybko się nauczy. Ktoś tutaj napisał zostaw najmądrzejszego, resztę pognaj.
Żebym ja przez kogoś w długi wpadał, jakiś żart chyba. Tylko we dwójkę po co ci cztery stanowiska, trochę nie przemyślany plan i bez obrazy i ten wiek jeśli końcówka nicku 29 to są lata. Lepiej czasami małą łyżką ale stale, niż chochlą z ryzykiem i nerwami. Roboty nie przerobisz, kobiety nie prze?, wódki nie przepijesz. Ale bardzo mi się podobają chęci mieć coś swojego, rozwijać się, tylko nie zawsze tak wychodzi jak by się chciało.
Ja za młodego miałem odwrotnie, na procencie zarabiałem tyle że szef jak mi płacił to mu ręce latały, potem zaczął oszukiwać i się rozeszliśmy. Już wtedy nauczyłem się jaką naprawę brać, aby zarobić i się nie na robić

bo z rana miałem taki wybór.
Każdy powinien pracować na swoim, wtedy zobaczy co to dbanie o klienta, rozmowa z nim, uczciwość, szybkość, diagnoza, papierologia, a wszystko po to aby godnie zarabiać i mieć satysfakcję z tego. A nie iść na 9 h do fabryki i mieć wszystko w dupie. Czasy komuny minęły, trzeba troszkę inicjatywy ze swojej strony, to nie jest taśma w Fso. Inna rzecz że są dwie strony medalu, pracodawcy też oszukują i to często, trochę warsztatów zaliczyłem. Ogólnie są duże koszta utrzymania pracownika, bo pracownik nie widzi ile de facto sam musi na siebie zarobić.
Zaraz będę atakowany że jestem partacz, Janusz, złodziej w dupie to mam, ja tam wiem swoje i żyje w realu, a nie w necie. Najlepiej w ogóle się nie wypowiadać niż mądrzyć, internet to jest łatwy sposób na podbudowanie swojego ego, bo nikt tego nie sprawdzi.