W okolicy najwięcej jest warsztatów które robią właśnie takie najprostsze tematy; klocki, zawieszenia, klimatyzacje, diagnostyka... (Trudno się dziwić, robota jest prosta więc wymaga tylko jakiego takiego wdrożenia pracownika do mechaniki, a jednocześnie obarczona niskim ryzykiem bo co można sp......lić przy wymianie klocków? No dobra można parę rzeczy zepsuć, ale to już trzeba być imbecylem, a i ryzyko finansowe stosunkowo małe).
Grubsze roboty to już taki inny temat, nie dość że obarczony dużym ryzykiem, to jeszcze gorzej płatny.
@szachu41 , z całym szacunkiem ale pitolisz od rzeczy

wszystko ma swoje plusy i minusy, zarówno warsztat w mieście jak i warsztat na wsi. Każde z Twoich twierdzeń mogę zanegować bądź odwrócić na korzyść miasta,:
Na wsiach dzieci nie wysyłało się na kolonie, tylko w pole do żniw. Na wsiach dzieci wracały ze szkoły odrabiały lekcje i szły do pomocy przy gospodarkach, podczas gdy w mieście, po odrobieniu lekcji szło się na miasto.
Stąd się wzięły te lokale.

Naprawdę, jeśli ktoś myśli że na wsi jest tak zajebiście to niech się na nią przeprowadzi.
A wracając do tematu;
Droga Kasiu mająca
Grubsze roboty to już taki inny temat, nie dość że obarczony dużym ryzykiem, to jeszcze gorzej płatny.
@szachu41 , z całym szacunkiem ale pitolisz od rzeczy


wszystko ma swoje plusy i minusy, zarówno warsztat w mieście jak i warsztat na wsi. Każde z Twoich twierdzeń mogę zanegować bądź odwrócić na korzyść miasta,:
Jeśli gadamy o legalnie działających firmach, to gwarantuję Ci bardzo szybko osiągniesz obrót który wywali Cię z Krusu i wrzuci w ZUS. A jeśli mówisz firmach które kombinują, cóż, Ty również możesz nie rejestrować firmy i robić na czarno.Na wsiach większość płaci KRUS więc już mają 10 tys w kieszeni rocznie.
A na wsi to co? Sołtys rozdaje lokale czy jak? Ludzie mają lokale bo się ich dorabiali przez ileś tam lat, z pokolenia na pokolenie. Zapie...jąc na roli od rana do wieczora, 12 - 13 godzin, ile trzeba było, podczas gdy w miastach szło się na 8 godzin do pracy i fajrant.Po drugie mało kto w mieście ma własny lokal.
Na wsiach dzieci nie wysyłało się na kolonie, tylko w pole do żniw. Na wsiach dzieci wracały ze szkoły odrabiały lekcje i szły do pomocy przy gospodarkach, podczas gdy w mieście, po odrobieniu lekcji szło się na miasto.
Stąd się wzięły te lokale.
No, a na wsi jest dużo mniej klientów. W takiej Warszawie jest parę milionów potencjalnych klientów, a moja wieś liczy pewnie ze 200 osób wliczając niewiasty, staruszki, dzieci i dziewice, też jest na niej 3 oficjalne warsztaty i dwóch chłopków roztropków którzy naprawiają wszystko i na wszystkim się znają o ile akurat nie mają tygodniowego ciągu i niewiadomo gdzie są.Po trzecie w mieście dochodzi konkurencja.
A na wsi niby nie? Pisałem już chyba gdzieś że poległem w momencie gdy się dowiedziałem że sąsiadowi sprzęgło zrobi ktoś za 150 złotych. I wcale ni chodziło o sprzęgło w kosie spalinowej..Do tego w miastach jest dużo takich co za grosze po robocie dorabiają.
No, myślę że nie tylko na wsi....Nie wspomnę już o sklepach które sprzedają części za 10% marży.

Naprawdę, jeśli ktoś myśli że na wsi jest tak zajebiście to niech się na nią przeprowadzi.
A wracając do tematu;
Droga Kasiu mająca
Najlepszy zarobek jest na drobnicy, jak wszędzie. Im krótsza naprawa tym większy zarobek. Jeśli dajmy na to ustalisz sobie roboczo-godzinę na 60 PLN, wychodzi 1 złoty na minutę. Przyjeżdża klient i robisz mu przy samochodzie godzinę bierzesz 60 złotych, ale jak przyjedzie z czymś co z jednej strony będzie wymagało Twojego zaangażowania a z drugiej zajmie Ci 10 czy 15 minut to wiadomo że weźmiesz te 30 czy 40, czyli przeliczając na minuty; podwójną stawkę.fajny tyłeczek



- ani 500 plus ani 5 minus.