patryk290721
Nowy
- Dołączył
- 11.09.2023
- Postów
- 2
- Punktów
- 0
Witam wszystkich forumowiczów 
W czerwcu zleciłem mechanikowi remont silnika w mojej fieście st150. Zakres prac obejmował: honowanie cylindrów, wymianę pierścieni, kompletny remont głowicy, nowe uszczelniacze oraz kpl. rozrząd. Po odebraniu auta pierwsze tysiąc kilometrów jeździłem spokojnie do 3 tys. obrotów. Potem wymiana oleju oraz filtra. Dalej stopniowo z co raz większymi obrotami. Obecnie zrobiłem już jakieś 5,5 tys. km i niestety pobór oleju nie ustaje. Przy ostrzejszej jeździe dalej spala olej. Są to już dużo mniejsze ilości niż przed remontem, natomiast raczej tak nie powinno być. Po rozmowie z mechanikiem usłyszałem, że z racji tego, że zakładane były pierścienie wzmacniane z Łódzkiej Primy, trzeba jeszcze trochę pojeździć bo rzekomo „dalej się docierają”. Może ktoś się wypowie, czy wzmacniany pierścień faktycznie może potrzebować, aż tylu kilometrów do dotarcia?

W czerwcu zleciłem mechanikowi remont silnika w mojej fieście st150. Zakres prac obejmował: honowanie cylindrów, wymianę pierścieni, kompletny remont głowicy, nowe uszczelniacze oraz kpl. rozrząd. Po odebraniu auta pierwsze tysiąc kilometrów jeździłem spokojnie do 3 tys. obrotów. Potem wymiana oleju oraz filtra. Dalej stopniowo z co raz większymi obrotami. Obecnie zrobiłem już jakieś 5,5 tys. km i niestety pobór oleju nie ustaje. Przy ostrzejszej jeździe dalej spala olej. Są to już dużo mniejsze ilości niż przed remontem, natomiast raczej tak nie powinno być. Po rozmowie z mechanikiem usłyszałem, że z racji tego, że zakładane były pierścienie wzmacniane z Łódzkiej Primy, trzeba jeszcze trochę pojeździć bo rzekomo „dalej się docierają”. Może ktoś się wypowie, czy wzmacniany pierścień faktycznie może potrzebować, aż tylu kilometrów do dotarcia?