Pamiętaj, że wynajem to pieniążki które trzeba zarobić a potem oddać rentierowi. Więc rachunek może być taki, że roboty więcej, ludzi więcej, miejsca więcej, stresu więcej ale globalnie kasa zostanie ta sam. Więc spokojnie....
Potwierdzam, lepiej czasem przerobić mniej, na spokojnie i na swoim, niż wynajmować hale w centrum miasta i płacić za to grube $$$. Do tego jeszcze musisz mieć więcej ludzi, bo w 2 osoby nie obskoczysz 5 stanowisk (chyba, że na zasadzie rozłożyć jedno, czekać na części, rozłożyć drugie, trzecie... i tak auta sobie będą wisieć cały dzień jak żyrandole, ale wtedy już w ogóle nic nie zyskasz, poza siwymi włosami), a jak masz więcej ludzi to musisz ich pilnować, bo wiadomo jak to jest...
Przelicz to sobie na spokojnie i się zastanów ile tak na prawdę $ zostanie Ci w kieszeni więcej przy takiej działalności... wtedy zestaw to z tym ile więcej stresów i zapier...
Jak już chcesz się bawić, to doradzam gdzieś na przedmieściach się pobudować/wynająć. W dzisiejszych czasach na grubszą naprawę jak ktoś przywozi to zazwyczaj mają w rodzinie jeszcze jedno auto i do mnie np. przywożą i 50km. Jak nie mają, czy np. "mąż w delegacji" to nie ma problemu, że ktoś od nas znajdzie te 15-20 minut i odwiezie klienta do domu. Z zastępczych aut nie korzystamy, bo jakoś mam złe doświadczenia z pożyczaniem aut, a nie chcę komuś dawać jakiegoś trupa, bo za czym to wygląda?