w zbiorniku robi się więc kosze wlewowe z siatki drobnej oczka 0.1mm, na dnie osadnik wody ze spustem i tyle. Ja ciurek "paliwa" ustawiam raz i już tak do końca dnia. czyścimy raz co rano, paliwo uzupełniamy wieczorem by "uspokoiło" się do rana by zlać wodę i jazda. 20to temperatura standardowa przy -5 na dworze i spalaniu 15l na dzień 12h. Przy -25 na dworze też mamy 20 tyle, że spalanie około 20l cieczy ciepłodajnej. Tyle. Dymu brak bo działam w centrum miasta. Ludzie się dziwują ze tak ekologicznie w warsztacie grzeją i nie dymią a domki woków czadu dają aż oczy zachodzą.
Więc ciemnoty typu popiół, bród woda i zapchany wlew należy wsadzić między bajki pod warunkiem, że komuś się chce głowy używać i udoskonalić swój sprzęt.
Jeszcze jedna dla mnie śmieszna kwestia to fakt iż 20 tyś zł miało by postawić warsztat na skraj bankructwa. Z całym szacunkiem. Jeśli taka kasa zaburza równowagę finansową to słabo. Mega słabo.
Na jakiej podstawie 20 tyś skoro kara ustawowa to 5 tyś zł.
Ja akurat mam piec z płaszczem wodnym. Trudno było ustawić odpowiedni taki sam płomień. Więc albo piec się gotuje , albo ma 50 st. C.
W tych warsztatach pracowało po 2 osoby i raczej to były blaszaki niż warsztaty.
Nie pisz o udoskonalaniu sprzętu , bo patelni nie da się udoskonalić. Wejdź na forum elektroda.pl i zobacz jakie ludzie mają profesjonalne palniki do przepracowanego po 5-6 tys zł- samoróbki , z podgrzewaczami pompami , czujkami płomienia, wtryskiwaczami , świecami żarowymi połączone z kompresorami , by lepiej i dokładniej rozpylać paliwo. Nie piszę tutaj już o piecach MTM które są stricte do oleju przepracowanego - ale nie posiadają homologacji.
To co Ty masz to jest upadanie kropli na rozgrzaną blachę - czyli coś w rodzaju koń na blachę lał , a inni myśleli że to muzyka.
Napisał ktoś wyżej , że cała podłoga jest w oleju - i tu się zgadzam całkowicie, bo i ściany potrafią być w oleju.
Na temat ekologii nie masz zupełnie pojęcia, bo skoro uważasz , że z komina nie leci dym , to jesteś eko. Oświecę Cię więc - W oleju przepracowanym jest mnóstwo trujących substancji , metali ciężkich , związków siarki , azotanów i innych węglowodorów aromatycznych. Jest tam cała tablicy Mendelejewa. Dlaczego - przecież to tylko olej. Niestety w czasie eksploatacji odłożyły się w nim wszystkie te najgorsze substancje pochłonięte z paliwa , powietrza i niepełnego spalania. Tam jest cała esencja syfu.
Myślisz , że ogień załatwi wszystko i w procesie utleniania rozłoży je na CO2 i parę wodną. Masz absolutną rację , ale do tego potrzeba ponad 1500 st. C. - a takiej temperatury nie osiągniesz kapaczką. Dlatego też olej oddaje się do utylizacji i jest on spalany w specjalnych piecach przystosowanych tylko do tego.
I na koniec mała puenta - coś co może zapamiętasz na całe życie - najszkodliwsze , najbardziej niebezpieczne dla zdrowia i życia jest właśnie to czego nie widzimy

, nie cząstki sadzy fruwające w powietrzu , tylko właśnie te substancje , które przywierają do tych cząstek i wpadają do płuc . Sadzą się rozkłada , to tylko węgiel , ale reszta zostaje na stałe.
Dzisiaj jak wpada kontrola by sprawdzić czy nie palisz w piecu butelkami i oponami - nie patrzą wcale na palenisko i to czym aktualnie teraz palisz. Pobierają próbkę sadzy ze ścianki wewnętrznej pieca , trafia ona do laboratorium i przychodzi wynik ekspertyzy, w którym jest wyszczególnione co było spalane i w jakiej ilości procentowej. Zmądrzyli się , wiedzą już , ze ludzie wieczorami palą folią i obierami z obiadu.
W Krakowie też palili przepracowanym i warsztaty zlikwidowali. Po kontrolach środowiskowych przyjdą kontrole skarbowe , później PIH , PIP i cholera wie kto jeszcze. Spytają skąd jest ten olej przepracowany, gdzie jest olej kupiony i faktury na niego, skoro wymieniony to został zalany świeży , gdzie jest karta przekazania odpadów do utylizacji. Ilości muszą się zgadzać, proszę pokazać rachunki fiskalne na to że ludziom wymieniłeś olej i wlałeś do samochodów.
No i tutaj zaczną Ci się robić wielkie oczy, a oni dojdą do prawdy, to nie są tępi ludzie jak niektórym się wydaje.