Dużo zależy od miejsca/miejscowości, nasycenia rynku i jakiejś promocji zakładu. Nikt do nas nie przyjedzie jeśli o nas nie wiedzą.
Dokładnie. Jeśli jest to na zadupiu , to przez pierwsze dwa lata nic nie wyjmiesz. A żyć trzeba. Nim zacznie to się kręcić to musisz mieć 100 tys na życie. Januszy jest mnóstwo. Zdzierają loga Max Gear i zakładają jako oryginał. Robią znajomym i wiedzą kto ile jeździ i jakiej jakości części mogą zastosować. Wygrywają na tym potrójnie i wszystko bez paragonu/ faktury. Nie masz kompletnie z nimi szans. Ładują Mannola w cenie Castrola. Nie będzie Ci warto podnośnika odpalać do wymiany oleju. Zanim poznasz klientów i jakość części trzy lata minął. Każda reklamacja to strata podwójna, więc rozeznanie trzeba mieć. Do tego pełen socjal , prąd taryfa usługowa, kontrole, UDT-y, podatki, wyposażenie socjalu, szatnia , płytki , posadzki, kuchenki , mikrofalówki itd. Trochę tych kosztów się uzbiera.
Lepiej zrobić konkretną blacharnię i małą lakiernię. Masz duży metraż , w sam raz żeby rozrzucić jakieś trzy auta po posadzce i regałach. Zatrudnij konkretnego blacharza i ściągaj samochody z licytacji. Najlepiej coś młodego nie starsze niż 2015 rok. Do lakierowania ktoś będzie przychodził na fuchę. Metraż jest w sam raz na czterech mechaników, ale takich nie znajdziesz. Chyba że rzucisz im po 4,5 tys + ZUS, a to jest na granicy opłacalności.
Ogólnie lepiej otwórz wypożyczalnię aut i sam je remontuj. Teraz to jest na czasie - wynajmy długoterminowe.
Ciężkie czasy nastały , bo nawet floty mają swojego jednego jedynego Janusza , który im ogarnia auta.