Drodzy Koledzy,
Z wulkanizacją mam do czynienia od dłuższego czasu. Ostatnimi czasy spotkałem pewną osobę, która przyjechała samochodem osobowym z przednim napędem. Moją uwagę zwrócił fakt sposobu montażu opon kierunkowych na felgach.
Otóż przednie opony kierunkowe zamontowane były poprawnie, zgodnie z zaleceniami producenta. Tylne natomiast założone są odwrotnie, niż zalecony kierunek. Na zwróconą uwagę klient stwierdził, że wymiany opon dokonywał w ASO swojej marki. Tam zalecono mu, aby tylne opony założyć odwrotnie, jakoby pozytywnie wpływało to na drogę hamowania na śliskiej nawierzchni.
Jeśli chodzi o skrócenie drogi hamowania na nawierzchni pokrytej śniegiem - może rzeczywiście coś w tym jest. Ale co w przypadku, gdy w trakcie opadów deszczu na drodze znajduje się warstwa wody, a opona niejako jej nie odprowadza, tylko wciąga pod spód?
Słyszał ktoś z Was o takiej szkole, czy może było to wytłumaczenie, żeby nie zamieniać miejscami felg po ich zakręceniu?
Z wulkanizacją mam do czynienia od dłuższego czasu. Ostatnimi czasy spotkałem pewną osobę, która przyjechała samochodem osobowym z przednim napędem. Moją uwagę zwrócił fakt sposobu montażu opon kierunkowych na felgach.
Otóż przednie opony kierunkowe zamontowane były poprawnie, zgodnie z zaleceniami producenta. Tylne natomiast założone są odwrotnie, niż zalecony kierunek. Na zwróconą uwagę klient stwierdził, że wymiany opon dokonywał w ASO swojej marki. Tam zalecono mu, aby tylne opony założyć odwrotnie, jakoby pozytywnie wpływało to na drogę hamowania na śliskiej nawierzchni.
Jeśli chodzi o skrócenie drogi hamowania na nawierzchni pokrytej śniegiem - może rzeczywiście coś w tym jest. Ale co w przypadku, gdy w trakcie opadów deszczu na drodze znajduje się warstwa wody, a opona niejako jej nie odprowadza, tylko wciąga pod spód?
Słyszał ktoś z Was o takiej szkole, czy może było to wytłumaczenie, żeby nie zamieniać miejscami felg po ich zakręceniu?

