Zrób test. Wyjedź gdzieś na pustą prostą (najlepiej za miastem) i jedź tak by nie używać hamulców. Jedź sobie 5km wolniutenko (np. rano w niedzielę). W chwili zatrzymywania - puść na luz i niech auto samo się zatrzyma. Wyjdź z auta i sprawdź czy felgi nie są gorące. Jeśli nie używałeś hamulców - muszą być zimne. Jeśli są ciepłe - klocek trze o tarcze. To często normalne podczas montażu nowych tarcz i klocków lecz nieprawidłowe. Większość mechaniorów montuje wszystko na szybko. Nie czyszczą zacisków, miejsc w których są sprężynki, rzadko smarują prowadnice klocków itp. itd. Tak na pałę. U mnie montaż wygląda tak że - im zamontuję nowe klocki - zawsze je przecieram na szlifierce zgodnie z kierunkiem pracy danego koła na wprost. Lekko je przecieram na szlifierce równiutenko. Później zawsze oczyszczam tłoczek w cylinderku (gumę, śmieci itp.). Daję też leciuteńko smaru grafitowego na gumkę by lepiej pracowała. Dalej - czyszczę miejsca w których klocki się przesuwają. Musi być gładziutenko i czyściuteńko. Wciskam tłoczek na maksa za pomocą ścisku przy odkręconym zbiorniczku wyrównawczym. Na prowadnice klocków zawsze daję trochę smaru miedziowego. Tak samo na "plecy" klocków. Poprawnie zamontowane klocki i wyczyszczony zacisk zakładam czyszcząc otwory i prowadnice na których cały zacisk pracuje. Przykręcam do zwrotnicy i montuję tarczę. Tarczę zawsze konserwuję w miejscu styku z piasta od tyłu (spray antykorozyjny do 400C). Tarczę odtłuszczam w nitro uważając na klocki. Montuję i sprawdzam jak porusza się koło z nową tarczą. Jeśli czuję lekki opór nowego klocka a wiem że tłoczek na maksa wciśnięty to ściągam klocki i ponownie przycieram. Pisząc szlif lub przycierka mam na myśli grubości rzędu milimetra!!!
Tak zamontowane hamulce nie mają prawa hamować podczas jazdy czy piszczeć o ile sprężynki prawidłowo działające. Nie ma praw się też grzać no ale lenistwo warsztatowców czasami przerasta wszystko. Wiedzą oni doskonale że po przejechaniu 200-500km klocki się zetrą i dotrą dopasowując do tarczy i problem zniknie.