Tego też szkoda. Tylko teraz to autor tematu sam nie wie co robić.
Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że owszem jest to duża uciążliwość, natomiast na początek aby zacząć sądzę, że nie jest to głupi pomysł.
Ja akurat pracuję w budownictwie (hydraulik) i na początku też zaczynałem od popularnych "fuch". W ten sposób zrobiłem jeden domek, drugi, trzeci, później już jeden inwestor przekazywał namiary innemu i tak to szło. Wszyscy wiedzieli, że robię to po godzinach i nikt nie naciskał "panie ale za tydzień trza kończyć, bo z posadzkami wjeżdżają".
W pewnym okresie miałem rozpoczętą robotę na 3 domkach od razu, bo były po sąsiedzku. Tak to szło przez ok. 3 lata. Owszem, było ciężko, ale jak to mówią albo rybki albo akwarium. W moim przypadku albo pieniądze albo dużo wolnego. To był okres końca lat 90-siątych, gdzie od groma firm budowlanych upadło i o fachowców wcale nie było tak trudno jak dzisiaj. Po tych 3 latach, gdy już "zaistniałem" na rynku, spokojnie w całości przeszedłem na własną działalność. A pieniądze zarobione na tych "fuchach" pozwoliły mi np. na zakup porządnych profesjonalnych narzędzi, z których większość do dzisiaj jest sprawna.