Stefan Myszkowski
Gaduła
Szanowny Panie,Kogo obchodzi jakaś gówniana norma spalin w samochodzie? Wgrywam wiele softów po modach i jeszcze nie trafiłem na właściciela samochodu który by pytał jakie ma teraz emisje spalin? itp. Dopóki wszystkie przepisy i normy pseudoeko są tylko i wyłącznie dla kasy a nie dla prawdziwej ekologii to mam to w dup..
jeśli Pan i zlecający modyfikaję nie wierzą w ekologię, to proponuję eksperyment. Proszę się zamknąć w garażu nawet z najnowocześniejszym samochodem, z pracującym silnikiem. Obecność katalizatora ma w tym przypadku mniejsze znaczenie, bo na biegu jałowym ma on niższą temperaturę, a więc jest mniej sprawny. Dla mniej ambitnych sugeruję czekać na ból głowy. Bardziej ambitnym polecem czekać na utratę przytomności.
Państwo prowadzący serwisy i wykonujący tego typu usługi, po prostu chcecie zarabiać - co z jednej strony rozumiem. Usprawiedliwiacie swoją dziłalność dezawuując zagadnienia wpływu samochodów na środowisko naturalne. Nie chodzi tu o w mojej opinie emisję CO2, który wg obecnych poglądów na na nas pośrednie, szkodliwe działanie, ale o cały szereg toksycznych składników spalin, szkodliwych bezpośrednio dla nas. Nie przyjmujecie państwo informacji o tym.
Jeśli kogoś z państwa lub z rozdziny, szczególenie mieszkających w miastach, dotkną choroby układu krążenia, nowotworowe czy neurologiczne, to prosze mieć świadomość, że w jakimś stopniu też do tego sie przyczyniliście.
Ja miałem bardzo rzadką możliwość trzykrotnie pomóc uzyskać homologację z zakresu emisji składników toksycznych. Badania były wykonywane w laboratorium toksyczności spalin a takie w naszym kraju sa tylko 3 (ITS, Pimot i Bosmal). W dwóch przypadkach pomoc dotyczyła samochodów przystosowanych do zasilania gazem LPG. Tu przekonałem się w praktyce jak nawet niewielkie zmiany w elementach układu zasilania gazem czy w programie sterującym tym układem, wpływają na toksyczność spalin. Tego nie jest w stanie "wychwycić" żaden serwis czy SKP, nawet wyposażone w warszatatowy analizator spalin (gdy ktoś ma hamownię podwoziową to wychwyci większe przekroczenia).
Z kolei trzecim z samochodów który pomagałem homologować, był samochód z silnikiem ZS. Przez 3 miesiące ten samochód nie mógł uzyskać homologacji. Powodem było to, że w kilku pojazdach z partii przedprodukcyjnej nie działał układ recyrkulacji spalin. W wyniku tego przekroczony był poziom emisji NOx. Po naprawieniu układu, w pierwszym pomiarze, emisja NOx zmniejszyłą się o 40%. Do dzisiaj wszyskie protokoły pomiarowe mam w archiwum, więc jeśli ktoś mówi, że np. układ recyrkulacji nie redukuje emisji, to ja wiem, że na pewno nie ma racji. Ponadto warto pamiętać, że w nowoczesnych silnikach ZS, układ recyrkulcji spalin ma jeszcze inne zadania, konieczne od ich prawidłowej pracy
Inną sprawą są ewidentne oszustwa w zakresie emisji spalin, których dopuścił się VW, Opel (na małą skalę, ale w Polsce nie było akcji serwisowej) czy Mercedes (2 mln samochodów do poprawki). To było możliwie w Niemczech dzięki dużemu stykowi rządu z koncernami motoryzacyjnymi.
Nie ukrywam, że zabiegam od kilku lat i będę robił to nadal, o jednoznaczny zakaz prowadzenia przez serwisy tego co można określić jako dezaktywację układów oczyszcznia spalin oraz zmiany oprogramownia sterującego silnikami. Zmiana oprogramowania byłaby dopuszczalna tylko w dwóch sytuacjach: 1. dotyczy samochodu jako pojazdu wykorzystywanego w sporcie samochodowym (tu musiałby spełniać określone wymagania, a jego eksploatacja w warunkach normalnego ruchu byla by ograniczona). 2. tuner udowodni, że samochód po modyfikacjach nadal spełnia homologacyjną normę emisji spalin (przepisy dopuszczają w przypadku samochodów używanych wyższe emisje, zależne od przebiegu pojazdu; przykładowo w Niemczech, odpowiednimi certyfikatami musza dysponować tunerzy).
Ktoś się zapyta jak będzie można sprawdzić obniżoną skuteczność filtra cząstek stałych, jego brak czy wadliwie działający układ recyrkulacji spalin. Informuję, że są już takie urzadzenia pomiarowie i procedury. Zainteresowanych odsyłam po ten link - AVL DiTest - licznik cząstek stałych. Taki sprzęt będzie obowiązkowo wykorzystywany podczas obowiązkowych badań technicznych najprawdopodobniej od roku 2023r. w całej Europie. Przy całym moim dystansie do Unii Europejskiej, ten krok uważam za dobry.
Wczoraj rozmawiałem na temat prezentacji takich urzadzeń i ich możliwości diangostycznych, w roku przyszłym (2 - 3 przezentacje przez producentów). Ja ich sprzedawać nie będę bo handlem się nie zajmuje, ale zależy mi na ich wprowadzeniu na nasz rynek.
Jeśli sama branża, nie uporządkuje między innymi opisanego powyżej problemu, to już nie tylko rzeczywiści ekolodzy czy tzw. pseudo-ekolodzy, których celem jest lobbing dla różnych firm i państw, i zarabianie na tym pieniędzy, ale przynajmniej część społeczeństwo będzie się tego domagać. A samochody elektryczne mogą oznaczać koniec działalności dla wielu serwisów, z różnych powodów.
Pozdrawiam
Stefan Myszkowski
żałosne...