euroserwis8
Zweryfikowany Mechanik
Mieścina na wschodzie Polski; 150 maszyna ( 100g w cenie) +30 zł za 100; nowy czynnik 200zł maszyna, +1 zł za gram
Myślę że to bardzo rozsądna cena przy dzisiejszych kosztach prowadzenia warsztatu. Niestety dla klienta to dużo ale w takich czasach żyjemy.Ja staram się liczyć 200 brutto ale za faktycznie przepracowane uczciwie godziny które nie wynikają z mojej niewiedzy albo popełnionych błędów. Wychodzą normalne kwoty. Jeśli z kluczem w ręku wymontuję skrzynie 722.6 z mercedesa w 1,5 h a zamontuje w 2,5 to 800 zł to minimum jak nie ma komplikacji. Co innego ze później godzinę tracę na posprzątanie powycierane kluczy i zlewanie olejów wiec to nie jest 200 x 8 h w warsztacie
Myślę że to bardzo rozsądna cena przy dzisiejszych kosztach prowadzenia warsztatu. Niestety dla klienta to dużo ale w takich czasach żyjemy.
pytałem się na forum


A samochód naprawisz? 30% klientów jeździ na stałe z wpiętym jakimś ELMem w obd i apka na tel. ale i tak przyjeżdża do warsztatu. Jednak to nie takie prosteLapka czy telefonu sam nie naprawisz ogólnodostępnymi tanimi narzędziami,
Właśnie przez opinie pseudofachowców robi się to dla wielu proste. Diagnostyka pod biedronką kabelkiem z Aliexpress za 40 zł i później wielkie oburzenie, że w serwisie na legalnym sprzęcie mechanik chce więcej.A samochód naprawisz? 30% klientów jeździ na stałe z wpiętym jakimś ELMem w obd i apka na tel. ale i tak przyjeżdża do warsztatu. Jednak to nie takie proste
Warsztat oszukujący na cenach części raczej szybko kończy swą działalność. Ludzie sami sprawdzają ceny w internecie i łatwiej ich oszukać na kafelkach (bo niby hiszpańskie ręcznie robione) niż na częściach samochodowych. I nie wiem co akurat cięższe do zrobienia. Kładzenie płytek czy np. wytarganie całej jednostki napędowej żeby rozrząd na łańcuchu od strony koła zamachowego w V8 wymienić.Tylko że żeby zrobić płytki w łazience trzeba się trochę narobić, poza tym pan heniu robi na kafelkach które kupił klient po normalnych sklepowych cenach, a nie kupuje takie za 22zł/m i podlicza jako 100zł/m, albo podlicza za robotę, a naprawdę wcale nic niew robi, tylko wirtualna naprawa i pieczątki dobija.
Lapka czy telefonu sam nie naprawisz ogólnodostępnymi tanimi narzędziami, no chyba że modułowo, ale wtedy zapłacisz 1000zł za płytę ze szrotu albo ali zamiast 500 w serwisie za naprawę i jeszcze będziesz się tydzien męczyć żeby dograć dmi.
Grubo się mylisz... większość użytkowników tego forum naprawia za pomocą ciupagi, motyki i pogrzebacza...Naprawa przy użyciu tanich i ogólnodostępnych narzędzi skończyła się na Fiacie 125p.

Oczywiście, że pasuje, pod warunkiem, że będzie tanio...Można ciąć koszty wyposażenia, oszczędzać na szkoleniach kosztem jakości usług i bezpiecznej eksploatacji samochodu. Tylko czy klientowi pasuje takie rozwiązanie?

Przepraszam bardzo. Teraz są nowocześni. Korzystają ze zdobyczy nowoczesnej techniki jak trytytki i szara taśmaGrubo się mylisz... większość użytkowników tego forum naprawia za pomocą ciupagi, motyki i pogrzebacza...
Kupujesz np. zestaw sprzęgła Statim, Starline, a kasujesz za Sachsa. To, że doliczasz marżę to normalne. Zawsze są jakieś koszty zakupu nawet, jak hurtownia dowiezie części do warsztatu. Czas spędzony na wyszukiwaniu i zamawianiu części itp. Przy odpowiednio wysokiej cenie roboczogodziny można oferować części w cenie hurtowej. Ale większość klientów nie zwróci uwagi na niską cenę części tylko wysoką za roboczogodzinę co raczej wpłynie na ich zadowoleniePanowie a co to znaczy oszukiwać na częściach.
Wiele zdziałać? Mając ww. narzędzia nie odkrecisz tylko śruby mocującej koło pasowe wału korbowego (klucz 38). A tak to, rozbierzesz całego Kanta, czy Poloneza na części pierwsze.Naprawa przy użyciu tanich i ogólnodostępnych narzędzi skończyła się na Fiacie 125p. Kilka podstawowych kluczy (8,10, 13, 17, 19, 22) do tego wkrętak płaski i krzyżowy i naprawdę wiele można było zdziałać.
Wiele zdziałać? Mając ww. narzędzia nie odkrecisz tylko śruby mocującej koło pasowe wału korbowego (klucz 38). A tak to, rozbierzesz całego Kanta, czy Poloneza na części pierwsze.

Czasami jednak potrzebne były skomplikowane narzędzia pomiarowe jak szczelinomierz do luzów zaworowych i styków przerywacza zapłonu. Prawdziwi wymiatacze mieli jeszcze lampę stroboskopową. W sumie narzędzi dużo nie trzeba było mieć, ale wiedzę już tak. Wielu obecnych szopopartaczy nie spałoby po nocach mając tak skomplikowany cud techniki i musząc dojść do przyczyn awarii bez komputeraWiele zdziałać? Mając ww. narzędzia nie odkrecisz tylko śruby mocującej koło pasowe wału korbowego (klucz 38). A tak to, rozbierzesz całego Kanta, czy Poloneza na części pierwsze.
Ja naprawiam i nie mam z tym problemu.A samochód naprawisz? 30% klientów jeździ na stałe z wpiętym jakimś ELMem w obd i apka na tel. ale i tak przyjeżdża do warsztatu. Jednak to nie takie proste
Dlaczego miałby kończyć działalność? Przecież to mu się opłaca.Warsztat oszukujący na cenach części raczej szybko kończy swą działalność. Ludzie sami sprawdzają ceny w internecie i łatwiej ich oszukać na kafelkach (bo niby hiszpańskie ręcznie robione) niż na częściach samochodowych. I nie wiem co akurat cięższe do zrobienia. Kładzenie płytek czy np. wytarganie całej jednostki napędowej żeby rozrząd na łańcuchu od strony koła zamachowego w V8 wymienić.
Sama "jakaś maszyna do bga" potrafi kosztować kilka milionów, do tego cały sprzęt do jej obsługi jak generator azotu, kompresor, odpowiedniej klasy klima itd. Można też kupić jakiś grill elektryczny i opalarkę, ale to tak jak byś zamiast tej fikuśnej maszyny do geometrii kupił sznurek i linijkę. Poza tym geometria to tylko wyspecjalizowane warsztaty/stacje, tak samo jak np. szlif wału, obróbkę głowicy też większość warsztatów zleca a nie robi.Okazuje się, że wyposażenie serwisu laptopów lub smartfonów jest znacznie tańsze niż serwisu samochodowego. Stacja lutownicza nawet JBC to ok 2000, do tego hotair np. Quick w podobnej cenie. Mikroskop z kamerą na podczerwień, jakaś maszynka do BGA, multimetr, oscyloskop, programator, zasilacz laboratoryjny... Jak się pozbiera takie wyposażenie warsztatu elektronicznego to może nie starczyć na porządne urządzenie do geometrii zawieszenia, a gdzie reszta?
Nie wiem jak współczesne ale normalne samochody 20 lat młodsze niż kaszle i inne wynalazki naprawia się normalnymi narzędziami. Torx, ampułowe, spline, etorx, blokady, narzędzia specjalne itd. też są ogólnodostępne, nikt nie wymaga żadnych uprawnień żeby kupić nasadkę za 5zł.Naprawa przy użyciu tanich i ogólnodostępnych narzędzi skończyła się na Fiacie 125p. Kilka podstawowych kluczy (8,10, 13, 17, 19, 22) do tego wkrętak płaski i krzyżowy i naprawdę wiele można było zdziałać. Teraz torxy, imbusy splity, ribe... Nie mówiąc o kluczach specjalnych, blokadach rozrządów itd. Można ciąć koszty wyposażenia, oszczędzać na szkoleniach kosztem jakości usług i bezpiecznej eksploatacji samochodu. Tylko czy klientowi pasuje takie rozwiązanie? Wątpię
Ok, więc co ty na to żeby klient oszczędził ci tej strasznej męki i kosztów i sam dostarczył części a ty byś liczył tylko robociznę? Zwykłemu człowiekowi zajmuje to 5 minut, profesjonalista potrzebuje kilku godzin że musi doliczać kilka stów? Dla mechanika to byłoby korzystne, bo nie musiałby marnować czasu na robienie czegoś, co może zrobić sam klient. No chyba że to nie mechanik tylko akwizytor zarabiający na handlu a nie na naprawie.To, że doliczasz marżę to normalne. Zawsze są jakieś koszty zakupu nawet, jak hurtownia dowiezie części do warsztatu.
Czasami jednak potrzebne były skomplikowane narzędzia pomiarowe
Do tego dochodzenia awarii bez komputera przypomniała mi się sytuacja, chyba ostatni raz kiedy chciałem skorzystać z usług mechanika. Padł mi rower na mieście, nie miałem narzędzi, a nie chciało mi się jechać aBtobusem do domu, więc stwierdziłem, że podzwonię po okolicznych mechanikach. Nawet nie musieliby robić, daliby podstawowe narzędzia to sam bym sobie poradził, ale żaden się nie podjął wyzwania. Główny argument: "Nie mam komputera do tego samochodu".Wielu obecnych szopopartaczy nie spałoby po nocach mając tak skomplikowany cud techniki i musząc dojść do przyczyn awarii bez komputera

Pomyliłeś serwis z linią produkcyjną. Chcą napić się piwa nie kupuję browaru. Tak samo typowe serwisowe maszyny do BGA jak np TouchBGA IR-PRO to koszt kilku tysięcy. I jakoś generatorów azotu, klimatyzacji do tego nie dają.Sama "jakaś maszyna do bga" potrafi kosztować kilka milionów, do tego cały sprzęt do jej obsługi jak generator azotu, kompresor, odpowiedniej klasy klima itd.
Owszem, ale chodzi o to, że żeby móc normalnie działać potrzebujesz wielu narzędzi. Kup sobie wózek warsztatowy z wyposażeniem za kilka tys. i bardzo szybko okaże się, że to za mało. A jak myślisz, że przy pomocy narzędzi z Castoramy wiele zdziałasz to zacznij od urwanej świecy żarowej lub zapieczonego wtrysku.Torx, ampułowe, spline, etorx, blokady, narzędzia specjalne itd. też są ogólnodostępne, nikt nie wymaga żadnych uprawnień żeby kupić nasadkę za 5zł.
Pomyśl o czymś takim jak ironia, sarkazm. Nie będziesz musiał tłumaczyć stopnia złożoności szczelinomierzaNie nazwałbym szczelinomierza skomplikowanym narzędziem,
Aż dziw bierze, że warsztaty istnieją. Przecież komputer ma praktycznie każdy, interfejs z aliexpress też każdy może kupić. A wtedy robi się samo a jak nie, to na forum mechanika koledzy podadzą te magiczne cyferkiw normalnym samochodzie to albo robi się samo, albo w najgorszym wypadku całą robota ogranicza się do podłączenia komputera i wpisania kilku cyferek.
Niektórzy myślą, że jak nr VIN podasz to dobiorą Ci każdą śrubkę do auta.Już widzę jak zamawiasz w 5 minut osłonę przegubu do carismy , wahacz z rozrząd do jakiegoś citroena czy renault z 2000-2005 roku. to stare i proste samochody.
I jeszcze pytają o gwarancję. Dopiero jest oburzenie, jak się dowiadują, że sami muszą się starać o rozpatrzenie reklamacji tam gdzie kupili części.Kocham tych klientów którzy na siłę chcieli przywozić swoje zestawy sprzęgieł i dwumasy bo na allegro było 100 zł taniej.
Wtedy dokupujesz brakujące narzędzie. Albo po prostu nie idziesz w masówke nastawiając się że będziesz naprawiać każdy istniejący samochód. Poza tym masówka to zwykle gorzej z jakością i za tym powinna iść niższa cena za sztukę a nie wyższa. Jak ktoś podjeżdża golfem 1.6 na wymianę żarówki to nie obchodzi go że masz w szafie blokady rozrządu do ferrero mursielago albo tata nano. I nie powinien chyba z tego powodu płacić 300zł więcej względem mechanika który takich blokad nie ma.Widać że kolega wyżej naprawiał w zyciu 10 samochodów , nie więcej. Otwieraj warsztat, zakup narzędzi za bańkę a i tak zaraz będzie auto którego nie zrobisz bo nie masz odpowiedniego narzędzia.
Pewnie mechanik się nigdy nie pomyli, zwłaszcza jak pierwszy raz widzi na oczy ten konkretny samochód i zamawia tylko po vin albo po modelu i pojemności silnika. Nie to co właściciel, który wie dokładnie co to za model, rocznik, wersja, czy przed czy polift, jakie oznaczenie silnika, skrzyni itd.Już widzę jak zamawiasz w 5 minut osłonę przegubu do carismy , wahacz z rozrząd do jakiegoś citroena czy renault z 2000-2005 roku. to stare i proste samochody.
Raczej nie pomyliłem serwisu z szopą. Na serwisie na którym robię do bga mamy vj summit 1800(albo jakiś podobny model nie jestem pewien) Porównanie stacji do bga z tym co podałeś to jak porównanie stacji do ustawiania geometrii z czymś takim:Pomyliłeś serwis z linią produkcyjną.