Sebastian777
Początkujący
- Dołączył
- 1.06.2022
- Postów
- 18
- Punktów
- 1
Postaram się ustosunkować, choć dużo napisałeśNie lyknalem, szczegolnie nie podoba mi sie kiedy ktos kto sam nie ma pojecia o pojeciu (zgadnij skad znam ten tekst) nazywa serwis "ciolkami". Natomiast nie uwazam te historie za nieprawdopodobna o czym dalej.
Nie twierdze, ze klamie, moze w Holandii faktycznie sobie mozesz wbijac na hale jak do kawiarni - nie umiem tego zweryfikowac i moze tak jest. Tyle, ze no... zapytalbym ich czy oni w ogole sa ubezpieczeni i to calkiem serio bym zapytal
W miejscach gdzie pracowalem poprzednio jak rowniez teraz u mnie polisa jest jasna: zakaz wjazdu i tyle, chyba ze sa wyznaczone strefy. I u mnie faktycznie tak niepisanie jest, bo recepcja to rowniez hala jednostanowiskowa gdzie sie robi przeglad lub sprawdza jezeli jest kupno auta od prywatnej osoby i ktos sobie takie cos zyczy. W przypadku kupna/sprzedazy mozesz tam sobie podejsc i spoko, no chyba ze elektyka/hybryde kupujesz. Jak tak to ubezpieczalnie sa jeszcze lepsze i wyglada to tak jak w zalaczniku
Patolka? Niech kazdy mysli co tam chce, to nie ja wyznaczam zasady, tylko staram sie jakos wg nich grac w te gre.
Moze byc tez tak jak napisales: moze faktycznie sie nie mogli dogadac po niderlandzku i latwiej bylo palcem na podnosniku pokazac ze "deze" nie pasuje do "Dat" wiec sie zlozylo wszystko zusammen do kupy co sie dalo i 3000 ojro alstublieft, a pozniej wypad z baru, bo oni nie ogarna. Taka wersja by mnie nie zdziwila, sam napisalem ze serwis u wiatrakow nie musi miec dostep do VIN auta z ju es ej, a w takim przypadku to na 100% gonia taka mine, ewentualnie zaproponuja mu ze przytula ten jego wozek jako wklad wlasny i sobie moze cos z salonu wybrac a takze wziac korzystny (dla nich w kazdym razie) kredyt.
Takze teeeeggoooo...
No i nie generalizowalbym z tymi kregami spolecznymi. Mozna zyc w innym kraju, znac jezyk, poslubic tubylca (czy tubylke czy jak tam) i na lajcie prowadzic sobie biznes. Wiem ze mozna
Jakosc uslug? Cena je wyznacza wedlug mnie. Z niewolnika nie ma pracownika, jak zatrudniasz tania sile robocza a spodziewasz sie ze im bedzie sie wtedy chcialo przenosic gory tak jak Tobie, ktory na tym trafia duzo lepiej niz oni to...no tak nie bedzie. Polska/UK/Holandia - nie ma to znaczenia. Narodowosc takze nie ma znaczenia, bo ten szczegolny typ osoby znajdziesz w kazdym kraju. W Polsce zwany "Janusz", w UK "Cowboy", w Holandii nie wiem, wiec niech bedzie "Janusz Cowboy"
A wniosek z tej historii jest prosty: zanim kupisz auto zorientuj sie czy bedziesz mial je gdzie i przez kogo naprawic, zeby sie potem nie bujac z laweta odbijajac od kazdych drzwi i zostawiajac tam rachunek, albo ciagnac czesci przez ocean i czekac tygodnie/miesiace z zamrozona kasa i potrzeba wydawania kolejnej, bo przeciez czyms trzeba jezdzic. Tutaj gdzie mieszkam tez sie to zdarza i do momentu takiej skuchy wszystko jest fajnie i sielankowo, a potem jest zwykly dramat, a najgorsze ze nikt w tym nie wygrywa.




Nie prawda, że nie ogarnie, tylko że ludzie nie chcą płacić za dobrą wykonaną zgodnie ze sztuką robotę, a wolą zapłacić mniej ale za spartoloną i potem beczą po forach, bo ich pieką 4 litery po dobrym wypukaniu...A c proponujesz innego? Mechanik ani aso nie ogarnie to komu dać do zrobienia?


A co to ma do rzeczy czy ktoś chce płacić czy nie? Ty lubisz płacić? Musiał zapłacić to zapłacił w aso kilka tysięcy za przykręcenie paru śrubek, za mało?Nie prawda, że nie ogarnie, tylko że ludzie nie chcą płacić za dobrą wykonaną zgodnie ze sztuką robotę, a wolą zapłacić mniej ale za spartoloną i potem beczą po forach, bo ich pieką 4 litery po dobrym wypukaniu...![]()
A teraz wersja realna:Żeby nie było to podam przykład z mojej kariery :
wymiana klocków dajmy na to z przodu - czas potrzebny na taką operację to 30 - 40 minut - zakres prac :
- wyczyszczenie jarzem z rdzy w miejscu styku klocka na szczotce drucianej
- wymycie prowadnic z starego smaru i nałożenie nowego
- nasmarowanie tłoczka pod gumką ochronną przed wciśnięciem (ewentualnie wyciśnięcie starego płynu z zacisku jak pozwala na to stan odpowietrzników)
- spasowanie klocków coby swobodnie chodziły w jarzmach / zgradowanie brzegów klocka do rantów tarcz
- dokładne odmuchanie wszystkiego ze starego pyłu klockowego i błota
- złożenie wszystkiego i dokręcenie koła kluczem dynamometrycznym
Cena usługi 120 zł i paragon... i beczenie klientów : ,, co tak drogo,,
Pan Henio w szopie :
- wybicie starych klocków młotkiem i wbicie nowych klocków młotkiem i na koniec dokręcenie kół pneumatem
Czas operacji 15 minut - cena 50 zł do łapy na czysto...
Nanab, za dużo waliszA co to ma do rzeczy czy ktoś chce płacić czy nie? Ty lubisz płacić? Musiał zapłacić to zapłacił w aso kilka tysięcy za przykręcenie paru śrubek, za mało?
A teraz wersja realna:
wymiana klocków dajmy na to z przodu - czas potrzebny na taką operację to 10minut i do żyda, następny proszę (w wycenie liczone jako 30 - 40 minut) - zakres prac :
- wybicie starych klocków młotkiem i wbicie nowych klocków młotkiem i na koniec dokręcenie kół pneumatem
Cena usługi 120 zł+vat+cena części+dodatkowa marża na częściach i paragon... i beczenie klientów : ,, co tak drogo,,
Pan Henio w szopie :
- dokładne odmuchanie wszystkiego ze starego pyłu klockowego i błota
- wyczyszczenie jarzm z rdzy w miejscu styku klocka na szczotce drucianej
- nasmarowanie tłoczka pod gumką ochronną przed wciśnięciem (ewentualnie wyciśnięcie starego płynu z zacisku jak pozwala na to stan odpowietrzników, jak nie, wymiana odpowietrzników)
- wymiana blaszek prowadzących/ wyczyszczenie starych jeśli się do tego nadają
- sprawdzenie prowadnic zacisku, uzupełnienie smaru/naprawa
- spasowanie klocków coby swobodnie chodziły w jarzmach / gratowanie brzegów klocka do rantów tarcz
- złożenie wszystkiego i dokręcenie koła kluczem dynamometrycznym
Czas operacji 30-60 minut - cena 50 zł do łapy na czysto...
, bo masz niezłe fantazje...
zbastuj chłopaku trochę...
Nie nie wymyślam, tylko tacy są... a, że jest ich niewielu, a głównie szopopartacze to zasługa klientów... bo klient woli mieć spartoloną robotę i mało zapłacić niż mieć dobrze zrobioną...To ty wymyślasz fantazje o mechanikach którzy do samochodu podchodzą w białych rękawiczkach i robią wszystko zgodnie ze sztuka a nie na sztukę.


Podaj adresy to zaraz będą się kijem oganiać od klientów, bo rzadko kto jeszcze wierzy w gwiazdora, krasnoludki i uczciwych dobrze robiących mechaników. Tym jak powinno być, jakim momentem, czy smarować czy nie, czym smarować, co wymienić po drodze zwykle przejmują się tzw "szopopartacze". Mechanicy po prostu robią byle szybko, bo po co się starać jak można byle jak zrobić w tym czasie 3 naprawy, a policzyć każdego z nich jak za porządnie zrobione.Nie nie wymyślam, tylko tacy są...
U nas warsztat i skp są ubezpieczone, na wejściu napisy "zakaz wstępu osób nieuprawnionych" i każdy odważny który chce wejść wchodzi na swoją odpowiedzialność, jak sobie zrobi kuku to dajemy mu numer ubezpieczenia i ić do sądu z prawnikami ubezpieczalniczy oni w ogole sa ubezpieczeni
Jak wyżej napisałem, głównie ten zakaz jest w celu nie wkurwiania majstra, ja już przywykłem do widzów którzy mi depczą po piętach i stawają tam gdzie mam lustra do sprawdzania tylnych świateł i mi je zasłaniają, chociaż coraz częściej noszę się z zamiarem ustawienia takich łańcuszków jak lalek pokazałkażdy warsztat na poziomie ma zakaz włażenia petentów na warsztat - choćby ze względów bhp i prawnych..
No u nas ostatnio mechanik Krzyś wyczyścił przednie heble w BMW e60 w pół godziny, skasowałem klienta bodajże 55 zł i to uczciwie zrobił bo sprawdziłem hamulce na rolkach, przestały blokowaćkwotę max 50 zł,
, no ale Krzyś to jest młody zdolny mechanik, jak zwykł mawiać, sam przekładam opony szybciej niż jak ktoś mi pomaga
wcisnął tak skutecznie że zacisk przestał hamować, więcej takich fachowców nie znam, czy to jest stara szkoła? Czy może młodzi mechanicy też tak potrafią?Tak powinno to wyglądać, ja ostatnio jak zrobiłem zaciski w moim a6 to joledze z warsztatu się spodobało i mi przyniósł 4 sztuki od e46, czas operacyjny 24 godziny, 400 zł skasowałem, opłacało się? Nie, czy zrobię to dla kogoś ponownie? NieCena usługi 120 zł i paragon... i beczenie klientów : ,, co tak drogo
Dobra nanabku widzę jak pragniesz tego abym ci przytaknął, że mechanicy to partacze i złodzieje... tak masz racjęPodaj adresy to zaraz będą się kijem oganiać od klientów, bo rzadko kto jeszcze wierzy w gwiazdora, krasnoludki i uczciwych dobrze robiących mechaników. Tym jak powinno być, jakim momentem, czy smarować czy nie, czym smarować, co wymienić po drodze zwykle przejmują się tzw "szopopartacze". Mechanicy po prostu robią byle szybko, bo po co się starać jak można byle jak zrobić w tym czasie 3 naprawy, a policzyć każdego z nich jak za porządnie zrobione.

Uwierz mi, że nie będą... raczej będą ich wyzywać od złodziei, bo henio z szopy zrobi za połowę taniej...a że spapra... to nie ważne, ważne, że tanio...Podaj adresy to zaraz będą się kijem oganiać od klientów,

Krzysio pewnie ma szczęście, że trafił do ciebie do firmy, bo jak by trafił do warstatu typowego janusza biznesu, to albo by się pochlastał i zwolnił, albo zaczął by robić jakno ale Krzyś to jest młody zdolny mechanik,
Zbigniew i Leszek

Napisalem duzo, zeby sie chociaz w miare jasno wyrazic. Mam nadzieje ze mi sie chociaz w miare udalo.Postaram się ustosunkować, choć dużo napisałeś![]()
Spoko loko, chociaz nie wiem czy kazdy, a przede wszystkim nie wiem jak jest wszedzie. Wiem ze u mnie nie ma takiej opcji ze wzgledu na polise i tutaj moja interpretacja czy co mi sie wydaje nie ma znaczenia.1 - każdy warsztat na poziomie ma zakaz włażenia petentów na warsztat - choćby ze względów bhp i prawnych... natomiast w burdelu u pana henia nie ma takich ograniczeń, bo pan henio nie posiada żadnych ubezpieczeń i opłaty za usługi są pobierane z pominięciem kasy fiskalnej, w związku z czym jak się petentowi coś spierniczy na łeb, to się petenta wywiezie do lasu, bo nie będzie śladu, że ktoś taki był na warstacie...![]()
Tak, zapewne tak, ale klienci nie sa glupi i kazdy wie w co gra.2 - jako, że henio pobiera opłatę poza kasą fiskalną, to i może dowolnie spartaczyć robotę i dymnąć głupiego klienta na wszystkim, bo i tak nie ma żadnego śladu...i gwarancja do bramy i się nie znamy... a głupi klient zabecelował, bo myślał że skoro jest taniej niż w legalnym warsztacie to i jakość usług będzie na najwyższym poziomie... a tu zonk... i jedyne co może zrobić to cmoknąć pana henia w pompona i wypłakać się w necie...![]()
Normalnie to oczywista oczywistosc. W przypadku tego tematu na prawde jestem sklonny pojsc w strone, ze serwis wylozyl sie na aucie z importu i ze nie jest to wina tego ziomka. Znam takie przyklady, co prawda troche inne, bo import z kraju kwitnacej wisni do zjednoczonego krolestwa, ale reszta by sie zgadzala. Auto mina, nie ma komu zrobic, nie ma skad wziac czesci, no chyba ze na przyklad z Nowej Zelandii za kwoty ze sie nogami mozna nakryc i tak dalej... Tu moze byc podobnie. Czyja to wina? Pisalem wczesniej jak ja to widze.3 - zlecać wykonanie usługi na gębę można jak chodzi o kwotę max 50 zł, bo się najwyżej człowiek wkur...wi i jakoś przeboleje stratę flaszki wódki... ale już zlecanie usługi na gębę na kwoty kilku tysi euro, to trza być dobrze potłuczonym i naiwnym...
Takie operacje wykonuje się spisując umowę ( czyli zlecenie) i na koniec przed zapłaceniem wymaga szczegółowego raportu wykonanych prac i zużytych materiałów, i potwierdzonych rachunkiem z kasy fiskalnej, bo jest to podstawa dochodzenia jakichkolwiek roszczeń...
Więc beczenie autora zupełnie do mnie nie trafia, bo reprezentuje taką samą patologię jak i pan henio co nie płaci podatków...
Nie uwazam tak. UK to wielokulturowe spoleczenstwo podzielone na wiele klas i kast. To czemu jest tak a nie inaczej to wie kazdy kto cos tam sobie czyta o historii, wiec nie ma potrzeby sie rozpisywac.4 - narodowość ma decydujące znaczenie w rozwoju patologii... generalnie ludzie ze wschodniej europy i szeroko pojętego wschodu mają zakorzenioną patologię w genach... przejedź się na dzielnice w UK zamieszkałe przez naturalnie opalonych osobników i poobserwuj...![]()
Ale nie zawsze tak bylo, stad mialem troche okazji do tego zeby wyrobic sobie wlasne wnioski.
Czyli niby problem z bani, ale jak przypal to i tak wplywa to na dzien pracy, ale rozumiem.U nas warsztat i skp są ubezpieczone, na wejściu napisy "zakaz wstępu osób nieuprawnionych" i każdy odważny który chce wejść wchodzi na swoją odpowiedzialność, jak sobie zrobi kuku to dajemy mu numer ubezpieczenia i ić do sądu z prawnikami ubezpieczalni![]()
I dokladnie tak jest. Tylko nie dokladnie kazdy dokladnie rozumie, albo chce zrozumiecDokładnie tak jak na twoim zdjęciu powinien wyglądać teren naokoło stanowiska na którym stoi hybryda lub elektryk

Noo czasami śmiać mi się chce jakie podchody robią klienci, mają napisane na drzwiach nie wchodzić ale na bramie wjazdowej już takiego napisu nie ma i tamtędy tiptopami powolutku wchodząmoze miec mozliwosc takiego wejscia to juz moze byc chociazby kwestia miejsca i tego jak to jest zbudowane
ch... że obydwie drogi prowadzą do tego samego pomieszczenia... Ale może faktycznie trzeba jakąś tabliczkę umieścić obok bramy bo jak już skończę przegląd i klient znajduje się na hali to nie idzie do biura tymi drzwiami z tabliczką tylko wychodzi na zewnątrz i wbija drzwiami na około
jakby to miało coś zmienić, taki psychologiczny efekt chyba, ciekawe co by było jakbym dał tabliczkę "wskocz do kanału" ?A u nas w poprzedniej robocie wręcz przeciwnie, mieliśmy tam 11 autobusów hybrydowych na stanie i tylko raz użyłem tych łańcuszków a później to już było nagminne łamanie BHP, praca na dachu autobusu, gdzie znajduje się 60% urządzeń elektrycznych pod napięciem 600V bez asekuracji, bez narzędzi izolowanychdokladnie tak jest
nikt nie miał na to czasu...ciekawe co by było jakbym dał tabliczkę "wskocz do kanału" ?
Przyczyna jest prosta - w pl warsztaty nie mają czegoś takiego jak poczekalnia dla klientów (no może poza autoryzacjami i naprawdę dużymi warsztatami), czyli oddzielnego pomieszczenia, formę poczekalni pełni krzesło na warsztacie, w związku z tym siła rzeczy klient się pałeta po warsztacie choćby z nudów jak naprawa jest długotrwała...Spoko loko, chociaz nie wiem czy kazdy, a przede wszystkim nie wiem jak jest wszedzie. Wiem ze u mnie nie ma takiej opcji ze wzgledu na polise i tutaj moja interpretacja czy co mi sie wydaje nie ma znaczenia. Wazne dla mnie jest to, ze ludzie ktorzy zostawiaja u mnie siano nie maja nic przeciwko temu ze jest to wlasnie tak rozwiazane i prawde mowiac nie pamietam kiedy ostatnio ktos w ogole wyskoczyl z pomyslem, zeby sie ladowac na hale, bo cos tam chce zobaczyc. Mimo wszystko czytajac co napisalem wczesniej mozna dojsc do jasnego wniosku, ze jestem zwolennikiem takiego rozwiazania, wiec nie narzekam. A inni? Inni to nie ja, oni mi sie nie wcinaja, ja im sie tez nie wcinam. Jezeli do kogos mozesz sobie wejsc pod podnosnik, bo ktos na to pozwala to co ja mam do tego. I wcale nie uwazam ze ktos przez to jest jakis gorszy czy jak tam, bo nie uwazam. W przypadku tego tematu bylem po prostu pelen podziwu, ze jest serwis, ktory na to pozwala - ja sie szczerze z czyms takim nie spotkalem, stad napisalem o tym dosc obszernie.

Klienci są po prostu pazerni (to taka podstawowa cecha) i ta pazerność po prostu im przysłania wszystko, więc nie trudno ich zrobić w bambuko...Tak, zapewne tak, ale klienci nie sa glupi i kazdy wie w co gra. Takze nie uwazam, ze glupi klient. Moze co najwyzej czasem naiwny wierzac, ze skoro cos wszedzie kosztuje np. 1000 a w jednym szczegolnym miejscu np. 500 to jest to super okazja i nie ma ku temu zadnych powodow, a ten ktos kto proponuje polowe ceny za to samo co inni dumping cenowy to w ogole sobie dla sportu uprawiaInna sprawa kiedy ktos ma srednio wyjscie, bo nie ma juz gwarancji, a jego juz "stary" (w oczach serwisu, czy garazu ktory aut 10 letnich i starszych juz nie robi bo sie to nie oplaca nikomu) samochod dalej gdzies trzeba naprawiac i jakos ogarniac. Taka osoba nie koniecznie chce miec taki samochod, moze byc po prostu tak ze na inny ja nie stac. Element losowosci kiedy sam musisz sie wszystkim przejmowac i za wszystko sam placic jest niestety spory i mozna trafic na prawde roznie, mimo szczerych checi, czytania for czy tego tam jeszcze. Tak juz jest.
Zgadzam sie z Toba ze jezeli ktos idzie w strone, w ktorej nie moze w razie jakiejs skuchy miec do nikogo pretensji, to rzeczywiscie nie powinien ich miec, ani wylewac zali na forum czy gdzie tam jeszcze. Natomiast nie zakladam z gory, ze kazdy taki jest. A te forum pokazuje, ze na prawde nie kazdy taki jest.
Chyba wiedzieli już przed przyjęciem samochodu do naprawy czy mają sprzęt czy też nie...Normalnie to oczywista oczywistosc. W przypadku tego tematu na prawde jestem sklonny pojsc w strone, ze serwis wylozyl sie na aucie z importu i ze nie jest to wina tego ziomka. Znam takie przyklady, co prawda troche inne, bo import z kraju kwitnacej wisni do zjednoczonego krolestwa, ale reszta by sie zgadzala. Auto mina, nie ma komu zrobic, nie ma skad wziac czesci, no chyba ze na przyklad z Nowej Zelandii za kwoty ze sie nogami mozna nakryc i tak dalej... Tu moze byc podobnie. Czyja to wina? Pisalem wczesniej jak ja to widze.
Niestety mieszkam w mieście - chyba największym w pl i widzę jak jest... wiem, że można założyć różowe okulary i udawać, że jest pięknie, ale tak nie jest...Nie uwazam tak. UK to wielokulturowe spoleczenstwo podzielone na wiele klas i kast. To czemu jest tak a nie inaczej to wie kazdy kto cos tam sobie czyta o historii, wiec nie ma potrzeby sie rozpisywac.
Zyjac tu na codzien zasada jest prosta: badz otwarty na kazdego i nie oceniaj pochopnie nikogo. Mozna spotkac naturalnie opalonych, ktorzy sa spoko, mozna i takich ktorzy siedza sobie zamknieci w swoim Ghetto Avenue i maja gdzies Ciebie jak i wszystko inne.
Nie znam zbyt wiele patologii w tym kraju z wlasnych obserwacji, moze troche ze slyszenia, natomiast tak czy inaczej nie tworzy tego tylko nacja x, tworza to szczegolne typy ludzi roznych narodowosci.
Fajnie sie to pisze mieszkajac w domku na wsi, bedac uwazanym za "upstart living in posh area"Ale nie zawsze tak bylo, stad mialem troche okazji do tego zeby wyrobic sobie wlasne wnioski.
Bo może po prostu życie jest tak skrajne i daje jasne obrazy otaczającej nas rzeczywistości i obserwacja tego też daje jednoznaczne spostrzeżenia...Ogolnie spoko, ciekawa rozmowa, tylko napisz mi prosze jedna rzecz: czemu prosze ja Ciebie tak czesto podajesz od razu tak skrajne przyklady? Cieszy fakt, ze ganisz rozne akcje z dzikiego zachodu, ale nie zawsze kazdy od razu to patol, czasami warto dac komus szanse sie rozwinac, zeby zobaczyc ze tak nie jest (wg mnie ten temat w ktorym piszemy niby o mustangu)![]()

Dokładnie tak, tylko jeszcze trzeba te narzędzia umieć używać, szanować i chować na miejsce i wtedy faktycznie idzie zrobić więcej, szybciej, łatwiej i lepiejpodstawowy zestaw kluczy z
To nie tylko w pl, takie warsztaty bez poczekalni sa chyba wszedzie, a powodow czemu tak jest bedzie multum. Wyjscie z sytuacji jest - przynajmniej w teorii - dosc proste: zostawiasz auto, przychodzisz po odbior, a w miedzyczasie Cie nie ma panie klient. W teorii to dziala, w teorii...Przyczyna jest prosta - w pl warsztaty nie mają czegoś takiego jak poczekalnia dla klientów (no może poza autoryzacjami i naprawdę dużymi warsztatami), czyli oddzielnego pomieszczenia, formę poczekalni pełni krzesło na warsztacie, w związku z tym siła rzeczy klient się pałeta po warsztacie choćby z nudów jak naprawa jest długotrwała...![]()
To zalezy co robisz (w czym sie specjalizujesz), a takze z kim konkurujesz i na kogo sie nastawiasz (o ile w ogole mozesz miec taki luksus jak strategia dzialania - nie kazdy moze)To nie prawda, że się nie opłaca naprawiać aut starszych niż 10 lat, nie opłaca się naprawiać szrotów zajeżdżonych przez właścicieli...
Nie opłaca się warsztatom wyposażonym tylko w podstawowy zestaw kluczy z promocji w biedrze, ponieważ ich praca jest wtedy czasochłonna i nieefektywna...
To w sumie inny temat, ale jakze powiazany. Przeciez wszystko sie rozbija o kase. Jak masz siano to pakujesz w sprzet i wtedy polozenie sie zmienia. Problem w tym, ze szanse sa nierowne, bo nie kazdy moze zarabiac tyle samo za to samo (chociazby przez miejsce), ale kazdy wydac musi tyle samo na narzedzia.Prostym przykładem jest to np. z 10 warsztatów może jeden ma indukcję, reszta w razie urwania śruby jest w czarnej d... i jest problem...
Ale patrzac gdzie jestem mam duzo lepsze mozliwosci ciaglego pompowania w sprzet.Rowniez nie wiem czy wiedzieli czy nie i dlaczego to tak wszystko wyszlo.Chyba wiedzieli już przed przyjęciem samochodu do naprawy czy mają sprzęt czy też nie...
Nie wiem jak to wygląda w nl, ale w pl nie jest problemem dostanie części do aut z usa, jedynie czasem może być to kwestia czasu i pieniędzy...
Tak, tez o tym pisalem. Tez uwazam ze powinno sie zdawac sobie z tego sprawe.ale jak ktoś się decyduje na auto z innego kontynentu to chyba sobie trochę zdaje sprawę z czym będzie miał doczynienia...
No spoko stary. Ja pisalem ze swojej perspektywy i ludzi, ktorymi sie otaczam. To w sumie moj wybor z kim sie bujam, wiec nie wiem czy moje okulary sa rozowe, ale na pewno mam jakis tam filtr przez ktory widze wszystko.Niestety mieszkam w mieście - chyba największym w pl i widzę jak jest... wiem, że można założyć różowe okulary i udawać, że jest pięknie, ale tak nie jest...
Heh, dosc gleboko, nie jestem pewien czy dobrze rozkminiam. Fakt, ze na pewno nie widzimy tego samego i zyjemy w roznych miejscach, a wiec i rzeczywistosc inna. Biorac chocby za przyklad to co odpisales nanabowi o tej wymianie klockow: kiedy juz czujesz sie na tyle cykniety ze budujesz juz tylko detale na robocie, ktore mocno wplywaja na pewnosc siebie, a takze na to jak jestes postrzegany w srodowisku przez innych mechanikow i widzisz ze Ci to idzie, to coz... idzie sie wkurwic kiedy wychodzi ze ktos wybiera takiego kowala bo jest po prostu od Ciebie tanszy i ma w dupie co Ty tam sobie budowales i ze patrzysz na to jak profesjonalista... no a kiedy tak jest ciagle to zmienia wszystko, bo zmienia Ciebie. Zabija motywacje i sie wypalasz, a potem faktycznie ciezko spojrzec na to inaczej.Bo może po prostu życie jest tak skrajne i daje jasne obrazy otaczającej nas rzeczywistości i obserwacja tego też daje jednoznaczne spostrzeżenia...

I jeszcze powiedz że taka przechowalnia żuli za darmopoczekalnia musiałaby mieć miejsce do spania, łazienkę i zapas jedzenia na kilka tygodni. Odstawiasz samoc
? Ja bym coś takiego widział ale stawka hotelowa, proszę bardzo oczywiście zapraszamy