• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

E39 na pierwsze auto?

PaJaC

Uczestnik
Dołączył
11.09.2017
Postów
35
Punktów
11
Miasto
ŁDZ
Tyle lat minęło.

Dla osób które były ciekawe co kupiłem na pierwsze auto:
Z początkiem maja bieżącego roku kupiłem swój pierwszy samochód. 2000r. Volvo S60 2.4 140km benzyna.

KLIKNIJ TUTAJ ABY WYŚWIETLIĆ ZDJĘCIA

Dlaczego?
To świetny samochód w trasy. Mieszkam w Łodzi i wyznaję zasadę: od jeżdżenia po mieście jest komunikacja miejska, a nie samochód. Auto służy mi tylko i wyłącznie: 1. W trasy 2. Do przewozu rzeczy.

Co spowodowało że akurat to Volvo?
Dobra cena. Chociaż na własną rękę muszę zrobić kilka pierdół:


- Sprzęgła została resztka (dobrze że dwumasa jest cicha i gładko pracuje).
- Paliwo poci się na zbiorniku. Niestety pompa i uszczelka sucha, wgłębienie pod pompą też. Czy zbiornik może się rozszczelnić? Raczej nie. Obstawiam na przewody które niestety są od góry zbiornika (bak do demontażu).
- Opony 2019 ale tak styrane (boczne pęknięcia) jakby były z 2014.
- Brakuje lampki na podsufitce i połamane jest wpięcie pasa bezpieczeństwa z tyłu pasażera, cupholder a właściwie jego pokrywka chowana w bok na kolumnie środkowej ma wyłamany zawias(Jestem idealistą. Ja wiem że to tani gruz na dobicie na jakieś 2/3 lata, ale mój ojciec od zawsze podchodził do aut w stylu: jak jeździ to jeździ. Nienawidzę tego podejścia. Części są tak tanie że oszczędność tych 40zł na tanie klocki czy 150 na komplet tarcz to już patologia).
- Popuchnięty stabilizator przy łącznikach drążków
- uszczelka od wewnątrz od kierowcy wypadła i lata z szybą przy opuszczaniu. Strasznie irytujące. Wkleję ją i przesmaruję silikonem do uszczelek.

Poza tym auto super. Spalanie w ogóle mnie nie interesuje. Autem jeżdżę może dwa razy w miesiącu, a komfort przy cenie za jaką go kupiłem jest nie do pobicia. Są dwie rzeczy które mnie irytują do granic:
- MASAKRYCZNIE PORYSOWANE SZYBY Z PRZODU. Ale to tak jakby ktoś sypał piach i regularnie szorował. Tak masakrycznych szyb to jeszcze nigdy nie widziałem
- We wnętrzu skrzypi wszystko. To jest absolutny mit że Volvo jest/było dobrze wykonane. Volvo skrzypi jak Opel. Nawet Saab 9-3 mojego szefa 2004 czyli 90% Vectra jest dużo lepiej spasowany (chociaż też ma połowę niższy przebieg). Volkswagen Golf to przy tym idealnie złożone auto.

Koniec końców auto za 4600zł. Jestem zadowolony. Koszty napraw śmieszne, części mnóstwo.

Póki co kupiłem olej 5w40 (bo to już dziadek), płukankę oleju (czemu by nie? stary i tani samochód, w ogóle mi nie szkoda na test), wszystkie filtry oprócz paliwa, świece Febi (produkcja czeskiego Briska, które ustawiłem na 0,8mm).

Póki co to tyle. Powolutku będę go odgruzowywał, bo nie lubię mieć zaniedbanych rzeczy. Tym bardziej jeżeli to samochód.
 
Ostatnia edycja:

PaJaC

Uczestnik
Dołączył
11.09.2017
Postów
35
Punktów
11
Miasto
ŁDZ
Okej. Tak więc co zostało zrobione:
- płukanka silnika
- nowy olej 5w40
- filtry powietrza, oleju, kabinowy
- żarówki Osram
- klocki tył
- sworzeń wahacza (tani, ale auto za kilka lat pójdzie raczej na części, a ja i tak jeżdżę tym spokojnie w trasy)
- sprężyny do hamulca postojowego (szczęk)
- smar miedziany na oczyszczone piasty
- oczyszczony bęben i szczęki
- od razu podciągnięty ręczny
- wymienione świece

Godzinowo 3 dni roboty pod blokiem.

Zostało mi jeszcze zrobić:
- zmiana opon
- tuleje wahacza
- manszeta przegubu
- sprzęgło
- wyciek paliwa (prawdopodobnie króćce albo przewody nad bakiem)
- wklejenie uszczelek szyb
- spawanie wydechu
- (raczej warto zrobić) wymiana oleju w skrzyni
- wymiana gumowej osłony tłoczka zacisku hamulcowego tył
- (raczej warto zrobić) wymiana płynu chłodzącego
- (raczej warto zrobić) wymiana płynu hamulcowego
- (raczej warto zrobić) wymiana płynu hydraulicznego

Manszetę wymienię podczas wymiany sprzęgła bo i tak będę musiał ściągać półoś od lewej strony. Niestety nie jestem pewien czy chcę robić sprzęgło na wsi na kostce brukowej. To będą jakieś 3 dni roboty amatorskiej, s nie mam tam ani kanału ani podnośnika. Tak więc skrzynia musiałaby być oparta o drewniane klocki, a ja spędziłbym 2 dni leżąc na kostce brukowej i walcząc z demontażem tego auta. Dodatkowo będę musiał zapłacić za demontaż baku i ogarnięcie przewodów.

Teraz pytanie do was; robić to i zostawić sobie to auto na kilka lat, czy sprzedawać w cholerę bo i tak nikt go nie kupi za cenę jaką będę musiał włożyć w części? Nawet nie wspomnę o zużyciu narzędzi i moim czasie poświęconym na wymianach i naprawach. Ja ten samochód kupiłem z myślą o sobie a nie o sprzedaży, ale też nie chcę utopić połowy auta w częściach, bo to nie jest żadne wyjątkowe auto. To po prostu sedan za niewielkie pieniądze, któremu daleko do idealnego stanu wewnątrz i na zewnątrz.

Wiadomo gdyby to było auto z niskim przebiegiem, w bardzo dobrej kondycji wewnątrz i na zewnątrz to jasne że przygotowałbym je na tyle, na ile mogę sobie pozwolić pod blokiem, ale to nie ten egzemplarz. Wiele lepszych Volvo od mojego jeździ po ulicach.

Co o tym myślicie? Robić i jeździć czy sprzedwać, póki nie włóżyłem w niego majątku ?
 
Do góry Bottom