To odnośnie tych porównań rodzinnych to pamiętam rubasznego klienta, byłego żołnierza zawodowego który za każdym razem podczas napraw zabawiał mnie opowiadaniem kawałów, najczęściej ze swojej branży...
Odtworzę tę anegdotę z głęboko ukrytego pliku pamięciowego w formacie dowolnym ale myślę, że sens tu najistotniejszy jakby...
Po przysiędze do domu przyjeżdża na pierwszą przepustkę młody żołnierz poborowy.
W uroczystym milczeniu przy rodzinnym stole wszyscy domownicy celebrują wieczerzę.
Solidnie pojedli, po kielonku przepili, po cygarze zapalili, aż wreszcie wzniosłą ciszę przerwał pytaniem ojciec:
- No to teraz mów synu, jak to w wojsku jest...
-E, no. Dokładnie jak u nas w rodzinie.
-Ale jak to????
-Ano tak to, że w wojsku to dowódca jest jak ojciec, wszystkim zarządzi i tak ma być to dokładnie tak wykonane.
Kwatermistrz jest jak matka, dopilnuje zaopatrzenia i żebyśmy mieli co jeść, gdzie spać i w co się ubrać.
Oficer rozpoznania jest jak babka, wie wszystko co kto gdzie z kim, jak i co i takie tam.
A oficer polityczny jest jak nasz dziadek- na niczym się nie zna ale wszędzie się wpierdala...