To aby temat naprowadzić ponownie na poprawne tory opisze dwie sytuacje ode mnie z warsztatu. Dwie zabawne (po czasie) sytuacje związane z dwoma mechanikami:
1/ Daewoo Matiz na wymianę UPG, robota prosta i przyjemna, części wszystkie zakupione, uszczelniacze, uszczelki głowicy, kolektorów, śruby itd. Cały zestaw przekazano mechanikowi, w między czasie oczywiście planowanie głowicy, czyszczenie bloku itd aż w końcu mechanik przychodzi, że koniec i by chciał odpalać auto. Biorę więc kluczyki, odpalamy auto, wszytko chodzi pięknie, silnik zagrzany, odpowietrzony, płyn uzupełniony, auto poczyszczone, jazda testowa odbyta można auto oddawać, dzwonię więc do klienta, on szczęśliwy, mówi, że jutro auto z rana odbierze, ok więc auto wystawiamy na plac, sprzątamy warsztat i wtem znajduję ładną, lśniącą, zapakowaną w folię uszczelkę pod głowicę marki Elring - mechanik zdziwiony, ja w sumie też ale, że to matiz to pare chwil i głowica znowu leżała na stole

Pośmialiśmy się, mechanik trzasnął nadgodziny a klient odebrał auto zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami
2/ Renault Clio II 1.2 16V, problem z dolotem, wymieniana przepustnica i uszczelki kolektora ssącego, mechanik dostał przepustnicę, uszczelki i się bawi, jak skończył się bawić przychodzi po kluczyki a tam nic, auto nie chce palić, kręci i kręci i zapalić nie chce, kasujem więc przyuczone wartości Clipem, przy okazji podgląd na błędy (brak), wykręcamy święcę a ona w paliwie więc myślimy może iskry brak ale sprawdzamy i wszystko OK, wszystkie przewody, wężyki podłączone, czort wie, auto wcześniej byle jak ale paliło a teraz nagle po wymianie przepustnicy w ogóle nie chce zagadać. Zaglądamy więc do wtrysków bo myślimy, że leją mocno i zalewają świece, wyciągamy listwę, kręcimy rozrusznikiem celem sprawdzenia dawki jaką podaję wtryski a tu nam auto zagadało z listwą wtryskową w ręce! Myślimy więc niezłe jaja, tym bardziej, że z wtrysków ani kropla nie poleciała. Pomysły się skończyły więc mówię, dawaj od początku wszystko krok po kroku co było robione, ściąga filtr paliwa a tam chlust cały warsztat zalany benzynką, okazało się, że zamienił as jeden przewód doprowadzający powietrze z przewodem zasilającym paliwo, czorty wyglądają tak samo, są obok siebie i można się trachnąć bo pasują jak ulał. Pośmialiśmy się, że przerobiliśmy Clio na gaźnik, że ulepszyliśmy system bezpośredniego wtrysku itd. itd.