The hardware store - polski odpowiednik jaki ja znam to "srubka".
Dla mnie kamperowcy to zyla zlota, jak robimy z ziomkiem na dwie lawety na nocki i dostaje telefon, ze kamper to od razu z wyra wstaje.
Na x przypadkow tylko raz mialem pretensje i byly to pretensje o to, ze ja i tak nie jestem w stanie nic zrobic, bo to co oni potrzebuja moze zrobic tylko serwis, a ja mimo wszystko i tak wezme swoja dole za te wycieczke. No i nie dalem sie zagiac, bo odbijalem kazdy argument z usmiechem na ustach, az w koncu padlo finalnie "ale my nie mamy gotowki, mamy tylko karte" na co ja "ale to nie nic nie szkodzi, bo ja mam iZettle przy sobie i 4G do okola vana, wiec dostaniecie od razu wszystkie kwity na @". Myslalem ze mnie tam zabija jak wpisywali pin, ale i tak nie mialem litosci. Usmiechnalem sie i na pozegnanie rzucilem jeszcze gdzie moga zostawic komentarz i dac mi feedback. Spodziewalem sie pomyj, ale komentarza nie dali, pewnie dlatego ze upewnili sie ze faktycznie tylko serwis.