Witam wszystkich!
Jestem na skraju załamania. Pacjent to Audi A6C6, 3.0 TDI, 2005. Jest już ze mną 7 lat i nigdy nie było żadnych problemów, aż do listopada ubiegłego roku. Coś zaczęło stukać w silniku. Mechanik stwierdził, to uszkodzona panewka korbowodu. Skończyło sie na remoncie całego silnika: m.in. regeneracja turbiny, czyszczenie katalizatora, regeneracja głowic, wymiana wału korbowego + korbowód, pierścieni tłokowych, także wymiana rozrządu, napinacze, filtry paliwa, świecy żarowej, miliona uszczelek, simeringów, oringów, wymiana oleju itd. Zostałam skasowana na 20tys. Po jednej przejażdżce zaraz po odebraniu auta pojawił się nowy problem, podczas przyspieszenia auto traciło obroty, maksymalnie 2500 nagłe szarpnięcie i spadek obrotów do ok. 2000. Reklamacja, pan mi nawtykał, że teraz to wina braku oleju w skrzyni biegów. Olej wymienił i skasował mnie na 1000zł. Domyślcie się co było dalej... dalej szarpało przy przyspieszaniu. Ponownie oddałam samochód już do innego warsztatu. Panowie 2 miesiące głowili się z czym jest problem. Diagnoza: podmieniona turbina podczas pierwszej naprawy, niepasująca do mojego silnika, dziurawa miska olejowa, praktyczny brak oleju, silnik prawie się zatarł, braki uszczelek. Wczoraj odebrałam samochód, lżejsza o 7000zł wyruszyłam na przejażdżkę... tak, znów to samo! Tyle, że obroty dobijają do 4000 i wtedy szarpie i zwalnia. Dziś nawet zgasł przy szybszych obrotach.
Czy ktoś może mi pomóc w diagnozie?
Oczywiście nie odpuszczę pierwszemu paprokowi. Będę do ostatnich sił walczyć w sądzie. Ale chcę też by mój synek wrócił do zdrowia, dużo ze sobą zrobiliśmy kilometrów u mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nami.
Jestem na skraju załamania. Pacjent to Audi A6C6, 3.0 TDI, 2005. Jest już ze mną 7 lat i nigdy nie było żadnych problemów, aż do listopada ubiegłego roku. Coś zaczęło stukać w silniku. Mechanik stwierdził, to uszkodzona panewka korbowodu. Skończyło sie na remoncie całego silnika: m.in. regeneracja turbiny, czyszczenie katalizatora, regeneracja głowic, wymiana wału korbowego + korbowód, pierścieni tłokowych, także wymiana rozrządu, napinacze, filtry paliwa, świecy żarowej, miliona uszczelek, simeringów, oringów, wymiana oleju itd. Zostałam skasowana na 20tys. Po jednej przejażdżce zaraz po odebraniu auta pojawił się nowy problem, podczas przyspieszenia auto traciło obroty, maksymalnie 2500 nagłe szarpnięcie i spadek obrotów do ok. 2000. Reklamacja, pan mi nawtykał, że teraz to wina braku oleju w skrzyni biegów. Olej wymienił i skasował mnie na 1000zł. Domyślcie się co było dalej... dalej szarpało przy przyspieszaniu. Ponownie oddałam samochód już do innego warsztatu. Panowie 2 miesiące głowili się z czym jest problem. Diagnoza: podmieniona turbina podczas pierwszej naprawy, niepasująca do mojego silnika, dziurawa miska olejowa, praktyczny brak oleju, silnik prawie się zatarł, braki uszczelek. Wczoraj odebrałam samochód, lżejsza o 7000zł wyruszyłam na przejażdżkę... tak, znów to samo! Tyle, że obroty dobijają do 4000 i wtedy szarpie i zwalnia. Dziś nawet zgasł przy szybszych obrotach.
Czy ktoś może mi pomóc w diagnozie?
Oczywiście nie odpuszczę pierwszemu paprokowi. Będę do ostatnich sił walczyć w sądzie. Ale chcę też by mój synek wrócił do zdrowia, dużo ze sobą zrobiliśmy kilometrów u mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nami.
