MichałWroclaw
Uczestnik
- Dołączył
- 30.04.2014
- Postów
- 44
- Punktów
- 0
- Wiek
- 36
Witam wszystkich, niestety forum bmw nie pomoglo mi na tyle dlatego zarejestrowalem sie na tym forum. Postaram sie krotko ale dokladnie opisac moj problem.
Auto to BMW E36 z 92 roku, silnik M50B20 bez vanosa, przebieg 295 tys.
Zaczne moze od najwazniejszego, po zakupie byly wlasciciel wymieniajac olej nalał do tego silnika 10 litrow oleju gdzie powinno byc 6.5 litra. Zdziwilo mnie to jeszcze bardziej kiedy sam wymienialem olej, kupilem 9 litrow i tyle samo musialem dolac zeby olej pokazał sie na miarce. Przez 2 miesiace nic sie nie działo, zadnego kopcenia itd. Raz padła mi pompa paliwa, po wymianie wystapil problem z odpalaniem. Jesli postala chwile dluzej i nie wazne czy ciepla czy zimna musialem krecic 3-4 razy zanim odpaliła. Nie trzeba bylo krecic dlugo bo i tak nic to nie dało, poprostu odpalala za 3-4 razem. Gdy juz odpalila i zgasilem silnik to odpalala od strzała.
3 dni temu jechałem sobie obwodnicą Wrocławia ok 130 km/h, kiedy wyprzedzałem jakis samochod bmw lekko mi szarpnęło ale tylko raz. Zadnych wiecej oznak, zjechalem na zjazd i zredukowałem bieg na 3, obroty weszły na 3,5 tys i tak do znaku stop hamowalem silnikiem a kiedy wcisnałem sprzęgło silnik zdechł. Probowałem go odpalic i tak jakby załapywał ale nie mogł odpalic. W tym momencie zobaczylem malutka chmurke niebieskiego dymu ale pojawila sie tylko raz. Zepchałem auto pod blok i na drugi dzien zacząłem szukac. Czujnik polozenia walu ok, opor w normie. Cewki niby ok, pozatym male szanse zeby wszystkie 6 szlak trafil na raz. Pompa paliwa ma 2 miesiace firmy hart, na ucho pracuje ale nie mialem czym zmierzyc cisnienia. Jest iskra na swiecy podczas krecenia. Po wykręceniu swiec na 3 znalazłem slady oleju, oczywiscie mowie o elektrodzie swiecy (uszczelka dekla zaworow wymieniona).Kręcilem rozrusznikiem kilka razy i zadnych niepokojących dzwiekow. Na drugi dzien przepchalem auto za blok i zacząłem sciagac kolektor. Generalnie caly dolot byl w oleju. Dodam ze M50 nie posiada odmy, ma 2 wezyki od obudowy rozrzadu do kolektora, oba nie byly zatkane. Po wyczyszczeniu wszystkiego i zlozeniu do kupy chcialem ja odpalic. Nie dosc,ze silnik nie mial sily kręcic to podczas proby uruchomienia silnika towarzyszl dziwny dzwiek, jakby jakies wycie, jęczenie. Napewno nie byl to metaliczny dzwiek uderzania o siebie jakis elementow przynajmniej na moje ucho. Gdyby byla jakas kolizja juz w pierwszy dzien byl to chyba uslyszal, M50 jest na łańcuchu wiec tez chyba male prawdopodobienstwo takiej usterki.
Słyszałem ze :
- Zbyt duza ilosc oleju mogla zniszczyc pierscienie zgarniajace
ale czy jesli by tak było,to silnik nie dałby mi wczesniej o tym znac ? Tak nagle poprostu sie cos wysypało ? Silnik mial moc, obroty trzymal idealnie, nie przegrzewał sie itd.
Ogarniam troche mechaniki ale boje sie sam sciagac głowicy, poza tym ten łancuch mnie przeraza. Narazie nie mam czym ani do kogo zaholowac auto,zeby chociaz cisnienie sprezania sprawdzic... Chcialbym sam wykluczyc jakas powazna usterke w bloku silnika.. Naprawa bedzie nieoplacalna
Auto to BMW E36 z 92 roku, silnik M50B20 bez vanosa, przebieg 295 tys.
Zaczne moze od najwazniejszego, po zakupie byly wlasciciel wymieniajac olej nalał do tego silnika 10 litrow oleju gdzie powinno byc 6.5 litra. Zdziwilo mnie to jeszcze bardziej kiedy sam wymienialem olej, kupilem 9 litrow i tyle samo musialem dolac zeby olej pokazał sie na miarce. Przez 2 miesiace nic sie nie działo, zadnego kopcenia itd. Raz padła mi pompa paliwa, po wymianie wystapil problem z odpalaniem. Jesli postala chwile dluzej i nie wazne czy ciepla czy zimna musialem krecic 3-4 razy zanim odpaliła. Nie trzeba bylo krecic dlugo bo i tak nic to nie dało, poprostu odpalala za 3-4 razem. Gdy juz odpalila i zgasilem silnik to odpalala od strzała.
3 dni temu jechałem sobie obwodnicą Wrocławia ok 130 km/h, kiedy wyprzedzałem jakis samochod bmw lekko mi szarpnęło ale tylko raz. Zadnych wiecej oznak, zjechalem na zjazd i zredukowałem bieg na 3, obroty weszły na 3,5 tys i tak do znaku stop hamowalem silnikiem a kiedy wcisnałem sprzęgło silnik zdechł. Probowałem go odpalic i tak jakby załapywał ale nie mogł odpalic. W tym momencie zobaczylem malutka chmurke niebieskiego dymu ale pojawila sie tylko raz. Zepchałem auto pod blok i na drugi dzien zacząłem szukac. Czujnik polozenia walu ok, opor w normie. Cewki niby ok, pozatym male szanse zeby wszystkie 6 szlak trafil na raz. Pompa paliwa ma 2 miesiace firmy hart, na ucho pracuje ale nie mialem czym zmierzyc cisnienia. Jest iskra na swiecy podczas krecenia. Po wykręceniu swiec na 3 znalazłem slady oleju, oczywiscie mowie o elektrodzie swiecy (uszczelka dekla zaworow wymieniona).Kręcilem rozrusznikiem kilka razy i zadnych niepokojących dzwiekow. Na drugi dzien przepchalem auto za blok i zacząłem sciagac kolektor. Generalnie caly dolot byl w oleju. Dodam ze M50 nie posiada odmy, ma 2 wezyki od obudowy rozrzadu do kolektora, oba nie byly zatkane. Po wyczyszczeniu wszystkiego i zlozeniu do kupy chcialem ja odpalic. Nie dosc,ze silnik nie mial sily kręcic to podczas proby uruchomienia silnika towarzyszl dziwny dzwiek, jakby jakies wycie, jęczenie. Napewno nie byl to metaliczny dzwiek uderzania o siebie jakis elementow przynajmniej na moje ucho. Gdyby byla jakas kolizja juz w pierwszy dzien byl to chyba uslyszal, M50 jest na łańcuchu wiec tez chyba male prawdopodobienstwo takiej usterki.
Słyszałem ze :
- Zbyt duza ilosc oleju mogla zniszczyc pierscienie zgarniajace
ale czy jesli by tak było,to silnik nie dałby mi wczesniej o tym znac ? Tak nagle poprostu sie cos wysypało ? Silnik mial moc, obroty trzymal idealnie, nie przegrzewał sie itd.
Ogarniam troche mechaniki ale boje sie sam sciagac głowicy, poza tym ten łancuch mnie przeraza. Narazie nie mam czym ani do kogo zaholowac auto,zeby chociaz cisnienie sprezania sprawdzic... Chcialbym sam wykluczyc jakas powazna usterke w bloku silnika.. Naprawa bedzie nieoplacalna
