Witam. Posiadam niesamowite
auto jakim jest Hyundai H1 starex 2,5 TD 59kw z ’99 na liczniku 276 000 i problem jest następujący dwa dni temu jak w nocy był przymrozek tak około -7 auto rano nie odpaliło, więc do pracy z buta. Jak wróciłem tak około 17 było z 8 stopni ciepła, auto zaburzyło od pierwszego trochę przykopcił po odpaleniu na siwo ale zaraz mu przeszło, pracowało równo przy 1000 obr , jak się nagrzało przy 700 obr tez ładnie. Dnia następnego ja do pracy (znowu przymrozek około -3) auto mówi ja nie jadę, więc z buta, po powrocie z pracy auto odpala od pierwszego , tak samo jak dnia poprzedniego. Pojechałem do pobliskiego mechanika ten z wejścia ze silnik kaput, zmierzył pobór prądu przy starcie na aku wyszło około 10,5 V. Kazał auto zostawić na sobotę ze mu ciśnienie zmierzy na garach. Niestety się okazało że nie ma takiej przejściówki na świece i wtryski i kupa ciśnienie nie zmierzone. Dzisiaj rano było około -1 i odpalił trochę więcej pokręcił ale zajarał Wyszła jeszcze opcja że to może rozrusznik.
Na korku oleju nalotu nie widać, przy odpalonym silniku z pod pukla zaworów nie dymi, w płynie chłodniczym oleju nie widać, płynu nie przybywa jakiś ubytków nie zauważyłem. Oleju do tej pory jakiś wielkich ubytków nie było od wymiany do wymiany (około 15000) dolałem z 2 litry. Jak jadę spadku mocy nie odczuwam ( pewnie było by to znaczne przy 2 t i 80 Km), kopcić podczas jazdy też nie kopci.
Jak uważacie jakim tropem się kierować czy nastawiać się na zdechnięty silnik czy może ten rozrusznik nie wiem może pompa, albo wtryski. Nie bardzo chce sprawdzać wszystko po kolei bo jak wiadomo koszty a się nie przelewa, wiec zapytuje tutaj może wy jakiś pomysł podsuniecie albo bardziej nakierujecie na któryś wariant.
Dodam jeszcze że świeczki wymienione na nowe były w styczniu tak jak i filtr paliwa.
auto jakim jest Hyundai H1 starex 2,5 TD 59kw z ’99 na liczniku 276 000 i problem jest następujący dwa dni temu jak w nocy był przymrozek tak około -7 auto rano nie odpaliło, więc do pracy z buta. Jak wróciłem tak około 17 było z 8 stopni ciepła, auto zaburzyło od pierwszego trochę przykopcił po odpaleniu na siwo ale zaraz mu przeszło, pracowało równo przy 1000 obr , jak się nagrzało przy 700 obr tez ładnie. Dnia następnego ja do pracy (znowu przymrozek około -3) auto mówi ja nie jadę, więc z buta, po powrocie z pracy auto odpala od pierwszego , tak samo jak dnia poprzedniego. Pojechałem do pobliskiego mechanika ten z wejścia ze silnik kaput, zmierzył pobór prądu przy starcie na aku wyszło około 10,5 V. Kazał auto zostawić na sobotę ze mu ciśnienie zmierzy na garach. Niestety się okazało że nie ma takiej przejściówki na świece i wtryski i kupa ciśnienie nie zmierzone. Dzisiaj rano było około -1 i odpalił trochę więcej pokręcił ale zajarał Wyszła jeszcze opcja że to może rozrusznik.Na korku oleju nalotu nie widać, przy odpalonym silniku z pod pukla zaworów nie dymi, w płynie chłodniczym oleju nie widać, płynu nie przybywa jakiś ubytków nie zauważyłem. Oleju do tej pory jakiś wielkich ubytków nie było od wymiany do wymiany (około 15000) dolałem z 2 litry. Jak jadę spadku mocy nie odczuwam ( pewnie było by to znaczne przy 2 t i 80 Km), kopcić podczas jazdy też nie kopci.
Jak uważacie jakim tropem się kierować czy nastawiać się na zdechnięty silnik czy może ten rozrusznik nie wiem może pompa, albo wtryski. Nie bardzo chce sprawdzać wszystko po kolei bo jak wiadomo koszty a się nie przelewa, wiec zapytuje tutaj może wy jakiś pomysł podsuniecie albo bardziej nakierujecie na któryś wariant.
Dodam jeszcze że świeczki wymienione na nowe były w styczniu tak jak i filtr paliwa.
Diesel musi krecic