Cześć.
Dzisiaj dużo czytałem i oglądałem na temat mechanizmu różnicowego i dowiedziałem się, że generalnie dyferencjał napędza koło, które ma słabszy opór, czyli jeśli jedno napędzane koło znajdzie się na suchej nawierzchni a drugie na bardzo śliskim lodzie, to auto nie ruszy, bo będzie kręciło się tylko to koło, które jest na lodzie.
A jak to jest w przypadku aut wyposażonych w ASR? Bo przecież system ten przyhamowuje koła, które ze względu na małe tarcie ślizgają się. Czyli jeśli jedno koło znalazłoby się na suchej nawierzchni, a drugie na śliskim lodzie i dyferencjał napędzałby tylko to koło na lodzie, to ASR powinien zacząć je przyhamowywać, a w rezultacie dyferencjał powinien zacząć napędzać drugie koło, bo koło, które byłoby na lodzie miałoby już większe tarcie, ponieważ byłoby przyhamowywane przez ASR. Czy tak to właśnie działa?
Dzisiaj dużo czytałem i oglądałem na temat mechanizmu różnicowego i dowiedziałem się, że generalnie dyferencjał napędza koło, które ma słabszy opór, czyli jeśli jedno napędzane koło znajdzie się na suchej nawierzchni a drugie na bardzo śliskim lodzie, to auto nie ruszy, bo będzie kręciło się tylko to koło, które jest na lodzie.
A jak to jest w przypadku aut wyposażonych w ASR? Bo przecież system ten przyhamowuje koła, które ze względu na małe tarcie ślizgają się. Czyli jeśli jedno koło znalazłoby się na suchej nawierzchni, a drugie na śliskim lodzie i dyferencjał napędzałby tylko to koło na lodzie, to ASR powinien zacząć je przyhamowywać, a w rezultacie dyferencjał powinien zacząć napędzać drugie koło, bo koło, które byłoby na lodzie miałoby już większe tarcie, ponieważ byłoby przyhamowywane przez ASR. Czy tak to właśnie działa?
