Witamy na Forum Mechaników!
Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach. Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!
Szczerze to nie traktuje mechaniki jak jakiejś ścieżki kariery na której zarobię miliony, chce to robić z pasji, a dopóki jest na chleb i dach nad głową to jest zajebiście.
To znaczy że jesteś nie dojarzala. Tak będzie zajebxcie aż ogarniesz że życie przyleciało. Nie trać czasu. Rozwijaj się. Ukierunkuj się. Zrób tak żeby cię w przyszłości było stać na pasje, a nie odwrotnie.
Nie wiem od czego zacząć bo koledzy mechanicy tutaj piszą same brednie, wyśmiewają, straszą i przedstawiają zawód mechanika jako wiedzę tajemną, siódmy cud natury a to może robić żul spod monopolowego ale dobrze że chociaż prawdziwy człowiek napisał temat a nie jakiś bot z USA, jakbym był trochę młodszy to bym spróbował dowiedzieć się czegoś więcej na twój temat, przypodobać się, zdobyć twoje zaufanie, zaprosić gdzieś, wiesz do czego zmierzam, w którym kierunku... Ale już mi się nie chce.
Prawda jest taka że coraz mniej ludzi chce pracować fizycznie i jeszcze do tego będąc pracownikiem wykwalifikowanym, jesteśmy w takim miejscu w historii gdzie praca szuka ludzi, banki dają kredyty ludziom bezrobotnym, wystarczy mieć dowód osobisty, mechanikom nie chce się dorabiać rurek hamulcowych, wymiana żarówki, oleju, klocków to szczyt umiejętności, klientom wpierają że kontrolka airbag świeci ale poduszki działają, że tego nie da się naprawić, coraz więcej mechaników jest nie piśmiennych, ma taki napisane wyrażenie "hamulec roboczy" a naprawia hamulec ręczny i kasuje klienta za naprawę czegoś co nie było popsute.
Teraz przyszedł czas na cytaty moich kolegów z FM:
zawód dla tych co są wytrwali , potrafia przyznać się do błędów i to naprawić , bez sumienia i z czysto technicznym myśleniem, najlepiej z kilkoma przegubami w rękach i długich chudych palcach .
Dzieli nas duża przepaść , nie mówię że każda ale większość kobiet nawet gdyby kilkukrotnie pokazać im jak oceniać panewki na walkach czy wale to gdyby zostawić je same , to silnik składany byłby dużo dłużej, a to dlatego że za dużo myśli na sekundę przelatuje im w głowie. Może dobra może źle że wyrzucę , a jak zostawię to może się zepsuje . I lecą po porady do faceta , czas ucieka i tak będą o połowę rzeczy pytać ,. Po podkładaniu , odpali i nagle coś stuka przy 3 tys obr. I znów do faceta co i dlaczego stuka . Nie mówię że też taka Jestes ale kilka kobiet powiązanych z mechaniką w życiu spotkałem i tak to wyglądało . To nie jest nowy zestaw LEGO tylko najczęściej musisz sztukowac stare z nowym gdzie stare jest wytarte ,a nowe części są wadliwe , albo nawet już w pudełku leży taki napinacz rozrządu do 1.6 TDI i się z ciebie śmieje, że zaraz i tak będzie reklamacją na niego.
Osobiście życzę Ci jak najlepiej . Ale to nie jest zawód cieszący się dobrą sławą.
Jak ćwierćinteligent, który urywa połowę szpilek koła, bo odkręca nakrętki w przeciwnym kierunku zostaje "mechanikiem", to dlaczego kobieta miałaby takowym nie zostać.
Scoro jakimś cudem tu się znalazła, to wewnętrzne to czuje i ma taką potrzebę. Pasja, to połowa sukcesu.
A nie...poszłem do zawodówki na mechanikę, bo ojciec alkoholik tak nakazał...a potem żem tak został w zawodzie, którego sam sobie nie wybrałem, bo co innego miałem robić...
A hobby to spierdolić klientowi Mercedesa za 200tys. tak żeby szef się nie dowiedział...bo przecież gdzieś muszę odreagować frustrację, że ja żem ujebany w smarach na kolanach, a tu jakiś goguś w czyściutkiej pachnącej perfumem koszuli patrzy na mnie pogardliwym okiem.
Żeby się nauczyć roboty musisz mieć swojego gruzika przy którym będziesz robiła i się na nim uczyła.
Zdobyć drugi silnik. Rozłożyć, złożyć i przełożyć do tegoż gruzika. Jak się nie zatrze, to jesteś mechanikiem.
Klocki, tarcze, zawieszenie...to przy okazji i na deser.
Tylko, że musisz mieć neseser narzędzi, pamiętaj. Duży neseser.
Owszem, biorą. Tylko musisz się liczyć z tym, że zarobisz i to dosłownie na paczkę chipsów za sprzątanie podłogi.
To jest biznes i liczą się tylko pieniądze. Nikt nie lubi jak ktoś niepotrzebny zaburza mu harmonogram "warsztatu" przez co może stracić 10 minut. I jest powiedzmy te 20zł w plecy. Pamiętaj, że ludzie potrafią zabić za paczkę fajek. To jest biznes.
To zależy od SZEFA jak bardzo jest zachłanny na pieniądze i jak bardzo ceni pasjonatów. Którzy za paczkę chipsów będą u niego wykonywać 3 planowe zadania.
Osobiście nigdy nikomu bym nie odmówił. Tydzień dwa i od razu widać, czy się ktoś nadaje, czy nie.
Wszystkiego można się nauczyć. Inteligencji się nie nauczysz. Jeżeli jesteś inteligentną jednostką, to nie ważne czy kroisz pacjenta na stole operacyjnym, czy rozkręcasz silnik...uczysz się szybciej od innych. Sama wpadasz na innowacyjne rozwiązania.
Myślisz, że zostanie transplantologiem dla inteligentnej osoby z otwartym umysłem jest trudniejsze od zostania mechanikiem?
Prawnikiem? Prawnikiem tak, bo trzeba wkuć kodeksy. Chyba, że wyssałaś etykę z mlekiem matki. Wtedy rozumiesz prawo intuicyjnie, gdyż cały fundament prawa opiera się na etyce(tak marginesem)
Nic ich nie słuchaj. Kup gruza i zacznij go reanimować.
Na warsztacie, to ja nie wiem, czy Cię przyuczą nie mając z tego żadnych profitów.
...albo trafisz na jakiegoś erotomana z fantazjami...ten będzie chętny od razu...tylko, że się zorientujesz dopiero po tygodniu pracy...
To już lepiej praca w serwisie np. dział techniczny, umawianie klientów, planowanie roboty, części. Jeżeli tak bardzo chcesz na warsztacie to idź do warsztatu na tydzień, zobaczysz czy to dla ciebie robota.
Jeżeli masz drobne dłonie i dłuuugie palce, to super interesem może być, wymiana żarówek w lampach przednich, większości aut osobowych po 2010 roku.
I to bez demontażu zderzaka.
ja też a prawa jazdy na autobus nie chciałabyś zrobić? U mnie w firmie w zamian za podpisanie cyrografu dostaniesz prawko za free a jak będziesz chciała to cię przyucze mechaniki, elektryki, spawania i malowania przy moich złomach
A tutaj na pocieszenie Pietia który za swoją pracę otrzymuje pieniądze nie czipsy
A ja bym Ci proponował pracę w warsztacie ale w charakterze szefowej. Poszukaj kogoś kto dobrze napisze
Ci projekt by zdobyć fundusze unijne, znajdź lokal (może masz?), utwórz miejsce pracy z jakiegoś
programu (kasa), podpisz umowę z Intercarsem lub inną firmą, która zaopatrzy Cię w sprzęt i części.
Sam współpracuję z warsztatem gdzie szefową jest kobieta. I radzi sobie znakomicie. Załatwia części,
ogarnia obsługę klijentów, jak trzeba zmienia koła, filtry itp. W międzyczasie odbierze dzieci z
przedszkola, odbierze ecu od elektronika i zamówi pizzę. Pomyśl czy chcesz utknąć w kanale zalana
olejem, czy cieszyć się życiem i motoryzacją. Jako kobieta masz przewagę w kontakcie z klijentami
których 90 procent to mężczyźni...