Witam wszystkich - jako nowicjusz. Pisałem na innym forum, ale chciałbym napisać tutaj, gdzie -jak rozumiem- większość to doświadczeni mechanicy:
Od roku mam problem z turbiną. Wszystko było ok, póki samochód jeździł na starej turbinie. Kiedy padła, zdecydowałem się na regenerowaną. Stara padła tak, że aż silnik próbował się kilka razy rozkręcać, ledwo dociągnąłem do domu. Stare turbo odesłałem a dostałem inne, błyszczące jak z fabryki. Nowa była gruszka. Wskazano mi warsztat w którym mogę wymienić turbo bez utraty gwarancji. Warsztat po wymianie zgłosił mi problem z wyłączaniem się turbiny. Polega to na tym, że jadąc trasą z obrotami ok. 1400-1500 na biegu 5 lub 6 ( a teraz czasem i na 4) jeśli dam pełny gaz, to w momencie przekraczania 1800-2000 obrotów komp wyłącza mi turbinę i zgłasza check failure. Tamten warsztat stwierdził że to uszkodzona przepływka, wymienili, ale jak dla mnie na nowej było tak jak na starej, więc założyłem starą a nową oddałem. Pojechałem do swojego warsztatu. Na jakiejś uniwersalnej sondzie pokazało błąd "nieszczelność w układzie dolotowym". Na pierwszy ogień poszedł EGR, ale okazało się że jest solidnie zaślepiony. Na wszelki wypadek podmieniłem EGR-a ale nie pomogło. Ponieważ okazało się że regenerowane turbo ciągnie sporo oleju, kupiłem drugie, używane w dobrym stanie, luzy miało mniejsze niż to regenerowane. Niestety, używka przyszła do mnie z uszkodzoną przy demontażu gruszką. Odesłałem gruszkę, sprzedawca przysłał inną, okazało się że nie pasuje. W efekcie przełożono gruszkę z regenerowanego turba. Problem istniał dalej. I na regenerowanym i początkowo na używanym turbie lala kopciła, okapcała zderzak po kilkuset km. Mechanik próbował jakoś to wyregulować, powiedział, że śruba blokady geometrii jest już tak skręcona, że jeszcze pół obrotu i silnik się dusi. Gruszkę skrócił na tyle, na ile pozwalał gwint. Zdaje się że przestała kopcić, ale dalej "kopa" czuję dopiero od 2200-2400 obrotów. Na pierwotnym turbie lala płynnie przyspieszała od 1400-1500 obr. Intercooler był ponoć czyszczony w pierwszym warsztacie. W międzyczasie okazało się, że pokrywa zaworów jest rozszczelniona na dolocie - wymieniłem najpierw na używaną - ale przeciekała, kupiłem w końcu nową, ale turbo dalej się wyłącza. Na przyspieszaniu gdzieś coś jeszcze troszkę świszczy, ale mechanik mówi że to już samo turbo świszcze. Podłączałem też wakuometr pomiędzy zaworek a gruszkę turba. Nie wiem jakie powinny być znamionowe zakresy, przy szybkich przyspieszeniach strzałka wakuometru skacze na podciśnienie większe nawet niż zielone pole, natomiast przy stałym, powolnym przyspieszaniu na wysokim biegu stoi mocno pośrodku zielonego pola (-0.5 bara). Nie wiem już gdzie szukać przyczyny, wciąż mam podejrzenia co do gruszki, że jest nie od tego modelu, ma za długą sztycę i nie da się jej ustawić optymalnie, przez co turbo na pośrednich obrotach ma zbyt otwartą geometrię i za wolno się rozpędza i daje za niskie ciśnienie doładowania na 1800 obr, ale może przyczyna jest gdzie indziej ? Ostatnio kupiłem clip-a, żebym sam, na spokojnie mógł pojeździć i jakoś to zweryfikować. Zrobiłem grafy:
powyższy pokazuje problem: pierwsza część to szybkie przyspieszanie 1-5 biegu, po prawej stronie, pomiędzy pionowymi ogranicznikami widać odcięcie turba (przyspieszanie na 5 biegu). Generalnie wydaje mi się, że max ciśnienie jest za małe, ok. 2.35 bar, że powinno być 2.5-2.55 (?), regenerowana miała max ok. 2.45bar ale problem był ten sam
CLIP pokazuje takie błędy:
po wyzerowaniu, przy spokojnej miejskiej jeździe mam taką charakterystykę i zero błędów w silniku:
Zamówiłem używaną gruszkę, jak przyjdzie to ją pomierzę ew. podmienię.
Pojeździłem jeszcze dziś z clip-em, na odłączonym zaworku turba (wężyki spięte ze sobą i wpięty wakuometr). Podciśnienie było ciut większe niż z zaworkiem, bo -0.6bara, ale efekt końcowy ten sam, tj. błąd przy rozpędzaniu na 5-tym biegu:
zastanawia mnie to przełamanie zaznaczone strzałką - nie wiem czy to błąd turba czy tak ma być
Miałem trochę obaw przed przeładowaniem silnika, ale po kilku próbach przejechałem się konkretniej - wciąż na spiętych razem wężykach:
rozpędzanie na biegach 1-5:
tutaj już nie pamiętam na jakim biegu:
dziwi mnie trochę, że narastanie ciśnienia jest dosyć strome, aż dochodzi do 2.5bara i stop, jakby coś odcinało, a przecież zaworek był odłączony. Czy to jest prawidłowe ? Czy może coś z czujnikiem ciśnienia doładowania ? Na wyłączonym silniku porównywałem dane z clip-a: ciśnienie atmosferyczne było ok. 987 a ciśnienie na czujniku doładowania było ok. 975 - nie wiem czy takie różnice są dopuszczalne ?
Z drugiej strony - jeśli pompuje do 2.5bara, to turbo i dolot powinny chyba być ok ?
pozdrawiam wszystkich
Od roku mam problem z turbiną. Wszystko było ok, póki samochód jeździł na starej turbinie. Kiedy padła, zdecydowałem się na regenerowaną. Stara padła tak, że aż silnik próbował się kilka razy rozkręcać, ledwo dociągnąłem do domu. Stare turbo odesłałem a dostałem inne, błyszczące jak z fabryki. Nowa była gruszka. Wskazano mi warsztat w którym mogę wymienić turbo bez utraty gwarancji. Warsztat po wymianie zgłosił mi problem z wyłączaniem się turbiny. Polega to na tym, że jadąc trasą z obrotami ok. 1400-1500 na biegu 5 lub 6 ( a teraz czasem i na 4) jeśli dam pełny gaz, to w momencie przekraczania 1800-2000 obrotów komp wyłącza mi turbinę i zgłasza check failure. Tamten warsztat stwierdził że to uszkodzona przepływka, wymienili, ale jak dla mnie na nowej było tak jak na starej, więc założyłem starą a nową oddałem. Pojechałem do swojego warsztatu. Na jakiejś uniwersalnej sondzie pokazało błąd "nieszczelność w układzie dolotowym". Na pierwszy ogień poszedł EGR, ale okazało się że jest solidnie zaślepiony. Na wszelki wypadek podmieniłem EGR-a ale nie pomogło. Ponieważ okazało się że regenerowane turbo ciągnie sporo oleju, kupiłem drugie, używane w dobrym stanie, luzy miało mniejsze niż to regenerowane. Niestety, używka przyszła do mnie z uszkodzoną przy demontażu gruszką. Odesłałem gruszkę, sprzedawca przysłał inną, okazało się że nie pasuje. W efekcie przełożono gruszkę z regenerowanego turba. Problem istniał dalej. I na regenerowanym i początkowo na używanym turbie lala kopciła, okapcała zderzak po kilkuset km. Mechanik próbował jakoś to wyregulować, powiedział, że śruba blokady geometrii jest już tak skręcona, że jeszcze pół obrotu i silnik się dusi. Gruszkę skrócił na tyle, na ile pozwalał gwint. Zdaje się że przestała kopcić, ale dalej "kopa" czuję dopiero od 2200-2400 obrotów. Na pierwotnym turbie lala płynnie przyspieszała od 1400-1500 obr. Intercooler był ponoć czyszczony w pierwszym warsztacie. W międzyczasie okazało się, że pokrywa zaworów jest rozszczelniona na dolocie - wymieniłem najpierw na używaną - ale przeciekała, kupiłem w końcu nową, ale turbo dalej się wyłącza. Na przyspieszaniu gdzieś coś jeszcze troszkę świszczy, ale mechanik mówi że to już samo turbo świszcze. Podłączałem też wakuometr pomiędzy zaworek a gruszkę turba. Nie wiem jakie powinny być znamionowe zakresy, przy szybkich przyspieszeniach strzałka wakuometru skacze na podciśnienie większe nawet niż zielone pole, natomiast przy stałym, powolnym przyspieszaniu na wysokim biegu stoi mocno pośrodku zielonego pola (-0.5 bara). Nie wiem już gdzie szukać przyczyny, wciąż mam podejrzenia co do gruszki, że jest nie od tego modelu, ma za długą sztycę i nie da się jej ustawić optymalnie, przez co turbo na pośrednich obrotach ma zbyt otwartą geometrię i za wolno się rozpędza i daje za niskie ciśnienie doładowania na 1800 obr, ale może przyczyna jest gdzie indziej ? Ostatnio kupiłem clip-a, żebym sam, na spokojnie mógł pojeździć i jakoś to zweryfikować. Zrobiłem grafy:
powyższy pokazuje problem: pierwsza część to szybkie przyspieszanie 1-5 biegu, po prawej stronie, pomiędzy pionowymi ogranicznikami widać odcięcie turba (przyspieszanie na 5 biegu). Generalnie wydaje mi się, że max ciśnienie jest za małe, ok. 2.35 bar, że powinno być 2.5-2.55 (?), regenerowana miała max ok. 2.45bar ale problem był ten sam
CLIP pokazuje takie błędy:
po wyzerowaniu, przy spokojnej miejskiej jeździe mam taką charakterystykę i zero błędów w silniku:
Zamówiłem używaną gruszkę, jak przyjdzie to ją pomierzę ew. podmienię.
Pojeździłem jeszcze dziś z clip-em, na odłączonym zaworku turba (wężyki spięte ze sobą i wpięty wakuometr). Podciśnienie było ciut większe niż z zaworkiem, bo -0.6bara, ale efekt końcowy ten sam, tj. błąd przy rozpędzaniu na 5-tym biegu:
zastanawia mnie to przełamanie zaznaczone strzałką - nie wiem czy to błąd turba czy tak ma być
Miałem trochę obaw przed przeładowaniem silnika, ale po kilku próbach przejechałem się konkretniej - wciąż na spiętych razem wężykach:
rozpędzanie na biegach 1-5:
tutaj już nie pamiętam na jakim biegu:
dziwi mnie trochę, że narastanie ciśnienia jest dosyć strome, aż dochodzi do 2.5bara i stop, jakby coś odcinało, a przecież zaworek był odłączony. Czy to jest prawidłowe ? Czy może coś z czujnikiem ciśnienia doładowania ? Na wyłączonym silniku porównywałem dane z clip-a: ciśnienie atmosferyczne było ok. 987 a ciśnienie na czujniku doładowania było ok. 975 - nie wiem czy takie różnice są dopuszczalne ?
Z drugiej strony - jeśli pompuje do 2.5bara, to turbo i dolot powinny chyba być ok ?
pozdrawiam wszystkich