Witam
Mam pewien problem z silnikiem w starym mercu kaczce 207d
Otóż autko paliło zawsze nawet w mrozy bardzo szybko i sprawnie, pewnego dnia spaliła się świeca żarowa ale nie wiedziałem o tym i tak używałem auta przez około rok na 3 sprawnych świecach, również nie było większego problemu z odpalaniem. Kilkanaście dni temu auto nie chciało rano zapalić, po południu przyszedł kumpel i próbowaliśmy go odpalić około 2 godzin kręcąc co chwile rozrusznikiem przy pomocy urządzenia rozruchowego, pompując paliwo pompką ręczną i psikając plakiem. auto w końcu odpaliło, chwile pochodziło i do końca dnia odpalało bez problemu.
Rano znów nie chciało odpalić więc przyszło mi do głowy aby sprawdzić świece żarowe, okazało się że dwie są spalone, wymieniłem wszystkie i bez problemu auto odpaliło ale po odpaleniu przez kilka minut słychać było jakby było zapowietrzone, po kilku minutach działało już normalnie aż do momentu gdy ponownie go zgasiłem, nie ważne czy silnik był zimny czy gorący po odpaleniu auto było jakby zapowietrzone przez kilka minut, tak jeździłem około tygodnia aż auto po odpaleniu i kilku ninutach pracy zgasło i już nie zapaliło(przy próbie odpalenia, odpala i gaśnie.
Mechanik w warsztacie na kolejny dzień stwierdził że uszkodzony jest silnik i na dwuch cylindrach nie ma kompresji.
Czy możliwe jest żeby tak szybko ten silnik padł ? do momentu uszkodzenia tej drugiej świecy auto odpalało i pracowało bez żadnych problemów
(Dodam jeszcze że około 2 tygodnie przed awarią świecy żarowej był wymieniany olej i filtry)
Proszę o odpowiedź na moje pytanie. dziękuje z góry.
Mam pewien problem z silnikiem w starym mercu kaczce 207d
Otóż autko paliło zawsze nawet w mrozy bardzo szybko i sprawnie, pewnego dnia spaliła się świeca żarowa ale nie wiedziałem o tym i tak używałem auta przez około rok na 3 sprawnych świecach, również nie było większego problemu z odpalaniem. Kilkanaście dni temu auto nie chciało rano zapalić, po południu przyszedł kumpel i próbowaliśmy go odpalić około 2 godzin kręcąc co chwile rozrusznikiem przy pomocy urządzenia rozruchowego, pompując paliwo pompką ręczną i psikając plakiem. auto w końcu odpaliło, chwile pochodziło i do końca dnia odpalało bez problemu.
Rano znów nie chciało odpalić więc przyszło mi do głowy aby sprawdzić świece żarowe, okazało się że dwie są spalone, wymieniłem wszystkie i bez problemu auto odpaliło ale po odpaleniu przez kilka minut słychać było jakby było zapowietrzone, po kilku minutach działało już normalnie aż do momentu gdy ponownie go zgasiłem, nie ważne czy silnik był zimny czy gorący po odpaleniu auto było jakby zapowietrzone przez kilka minut, tak jeździłem około tygodnia aż auto po odpaleniu i kilku ninutach pracy zgasło i już nie zapaliło(przy próbie odpalenia, odpala i gaśnie.
Mechanik w warsztacie na kolejny dzień stwierdził że uszkodzony jest silnik i na dwuch cylindrach nie ma kompresji.
Czy możliwe jest żeby tak szybko ten silnik padł ? do momentu uszkodzenia tej drugiej świecy auto odpalało i pracowało bez żadnych problemów
(Dodam jeszcze że około 2 tygodnie przed awarią świecy żarowej był wymieniany olej i filtry)
Proszę o odpowiedź na moje pytanie. dziękuje z góry.
Ostatnia edycja:
