Też mam wrażenie że kager i 4max to ta sama pasta która różni się tylko kolorem. Aczkolwiek powiedziałbym że kager jest troszkę rzadszy, ale może to być tylko moje subiektywne odczucie. Ostatnio robiłem zakupy i wziąłem do testów trzy pasty. W kolejności od najtańszej wygląda to tak:
Pasta piaskowa, więc podczas mycia trzeba sobie wybić z głowy delikatność i inne temu podobne farmazony. Za 500g zapłaciłem 2,08 PLN, w związku z czym nie spodziewałem się po niej żadnej rewelacji. Wbrew pozorom, pasta myje i to całkiem skutecznie, wiadomo, nie domyje zalezionego brudu, jak ktoś ma spękane dłonie, ale za tą cenę, to dla mnie rewelacja.
Pasta oparta na mączce drzewnej, taki tańszy odpowiednik Meridy. (Podobno tańszy, nie sprawdzałem). Za 500ml zapłaciłem 6,30. Myć myje i nie drze rąk, tak jak pasty piaskowe. Aha, i jeszcze jeden plus, nazwa jakaś taka z niemiecka brzmiąca (a wiadomo że chemia z Niemiec jest najlepsza. Taka pasta to umyje ręce, zanim się ją na ręce nałoży).
Sulima, no cóż.... Biorąc pod uwagę cenę tego specyfiku (10,46 PLN za 500 ml) to spodziewałem się że na widok tej pasty brud sam odpadnie. Niestety nie działa to w ten sposób. Zmywać zmywa, mniej więcej porównywalnie z innymi pastami, szału nie ma.
W związku z powyższym powiem tak:
Z racji ceny u mnie na warsztat wchodzi Solvik, jest tani i dobrze czyści, a z racji tego że jestem prosty cham ze wsi, ze skórą grubą jak opona w MAN-ie, to piasek mi nie przeszkadza. Ewentualnie zastanowię się nad zakupieniem dodatkowo, tej drugiej, Vauber Pro, na specjalne okazje. (Specjalne okazje, to takie, kiedy olej zacieknie mi pod koszulę, albo co gorsza w majty i muszę pod prysznicem atakować pastą swe alibababastrataratowe ciało).
Sulima to dla mnie porażka. W takiej cenie spodziewałem się naprawdę więcej.
Jeszcze jedna kwestia; Solvik jest pastą zwartą, jak się ją nabiera do ręki, to czuć masę. Jest taka jak mokry piasek. Zauważyłem że odruchowo biorę jej mniej niż np. 4maxa, czy kagera.