To się narobiło.

Z półtora miesiąca temu był u mnie mistrzunio z leonem pełnoletnim 1,6 16v. Diagnozę sam postawił sobie- głowica do roboty. Jednak 2 tyg nie będzie czekał i się nie umówił. Dzisiaj zjawia się znowu , oznajmia ,że głowicę mu kolega zrobił no i z silnikiem znacznie gorzej- olej pije na równi z paliwem a tak nie było. Pada pytanie : co kolega na to

- udał ,że nie słyszy.Mówię mu, że trzeba motorek rozmontować zweryfikować łącznie z głowicą i naprawić. Koleszko pyta o koszty- mówi : tyle i tyle cebulionów za robociznę . Koleś już blady bo on cebuliony już u kolegi zostawił. Nie umówił się. Pojechał szukać następnego, kolegi po którego zabiegach pewnie pojedzie sobie lawetą ale już na złom.
Tak na marginesie przytoczyłem tą historię bo myślałem, że takie orły do rzadkość , ale czytając to forum widzę ,że oni są wszędzie.