kim sa skausi?
Kim sa skalsi?
Skausi to rodowici ''liverpool'anie'' oni sa z dziada pradziada rasistami a szczegolnie do polakow bo zawsze od wiekow walczyli z polakami na stadionach.
Ich angielski jest taki ze reszta angli ich za cholere nie moze zrozumiec hahahah
Mała dygresja: Sami jesteśmy w bardzo dużym stopniu winni tego jak jest w Polsce - zamiast pójść "i porozbijać parę głów" każdy myśli jak wyjechać do raju jakim jest zagranica.
Nielogiczne jest dla kogoś: że chcę żyć dobrze w np. Anglii to muszę umieć więcej niż mój angielski odpowiednik?
Wielu się wydaję spier... stąd bo tam będę żył jak król. I potem taki Anglik ma łańcuszek kilkudziesięciu ciołków którzy za pół miski ryżu będą pracować ( a za chwile dojedzie następnych kilkudziesięciu - nie tylko z Polski).
Zobaczcie na przykład naszego kolegi: Pogotowia.
Jak ktoś go chociaż trochę zna to wie, ze nic nie przyszło mu za darmo. I doskonale pragnie Wam wytłumaczyć, że na 1 któremu uda się osiągnąć sukces ( w rozumieniu chociaż przeciętnego życia normalnego Anglika) przypada 10 lub więcej (pewnie więcej) którzy spadają na sam dół.
Im dalej w czasie tym liczba przegrywających rośnie a nie maleje.
Dokladnie, w UK kazdy z reszta polakow na czele czycha na ciebie zeby cos zpsocic tak ze zakonczy sie twoja sielanka.
Trzeba zapier...ac 10x tyle co tubylcy zeby cos osiagnac a pozniej jeszcze 20x tyle zeby to utrzymac bo kazdy chce cie ''zamknac'' podrzucajac swinie.
Jedyne co jest inne to to ze jesli masz zapal to ci sie to uda, w PL jak masz zapal to i tak niewiele mozesz. To jedyna roznica, po za tym nigdzie tu mleko i miod nie plynie, syf, hamowa i sami awanturnicy.
A swojakow to trzeba omijac szerokim lukiem!!!!
Nie popadajmy również w skrajności . Już pisałem o tym nie raz ,
więc powtórzę , że również byłe i w UK i Niemczech i jakoś dna nie osiągnąłem .
Niestety ale wiele to zależy od nas samych .
Pracowałem z takim artystą co w Anglii miał same długi i jeszcze do Polski dzwonił do rodziny o pieniądze .
Więc widzisz , nikt niczego ci nigdzie na tacy nie podaruje ale tez trochę od siebie trzeba dać .
Zibi w miejscu w ktorym jestem jest ''nas'' polakow ponad 50 tysiecy wg danych urzedowych wiec cholera wie ile wiecej jest tych ''niezarejestrowanych''.
Przez blisko 10 lat poznalismy sie w wiekszosci.... Niestety tylko okolo 3% jest ogarnieta i zyje zgodnie z tym systemem, kolejne 10% swiruje szlachcicow bo sie obkupili za kase pochodzaca z kredytow a pozostale 87% pracuje od czasu do czasu przez agencje, ''no spiki amerikano'' robia borute publicznie i chleja na ulicach oraz wlamuja sie gdzie sie da. Niestety ale oni sa na dnie i nie chca z tym nic robic. Znm problem rowniez z londynu gdzie siedzi moj kuzyn i paru znajomych, znam go z bristolu, z peterboroygh oraz z edinburga... Syf, hamstwo i wstyd, totalny upadek moralny i intelektualny i jaki kolwiek brak checi na zmiany!!!
Podsumowujac nie miales okazji w UK zasmakowac kwintesencji szlachectwa polskiego hehehe