Koleżanki i koledzy. Powiedzcie mi, jak rozwiązujecie sprawę składania reklamacji na części.
W zeszłym roku założyłem pompę wspomagania do samochodu. Po niecałym roku pompa przestała działać. Wobec tego pompę w garść, napisałem druczek reklamacyjny i................mamy czekać 2 tygodnie. Co teraz ogólnie robić? Oczywiście auta nie zatrzymamy na placu na minimum 2 tygodnie. Ja na szczęście miałem używaną pompę, to taką na czas reklamacji założyłem i auto śmiga. . Ok. Mogę kupić kolejną pompę, ale to już na swój koszt. Jak to wobec tego potem rozliczyć z klientem, jak nie wiemy z góry, czy reklamacja będzie uznana? Co. Wtopimy kasę, a klient będzie jeździł uśmiechnięty i zadowolony? Bo w to, że potem "dowiezie kasę" w razie czego, to nie wierzę. Głównie pytam się o części droższe. Tu nie chodzi o kwoty 100-200 zł. Ale bywają nakłady rzędu 500,1000, 1500 i więcej złotych. A w końcu nie jesteśmy producentem części. Znajomy mechanik skusił się na nową (to się nazywa chyba fabrycznie regenerowaną, czy coś w ten deseń) turbosprężarkę w jednej z hurtowni motoryzacyjnych. Okazała się wadliwa. No i bujał się z reklamacjami 2-3 miesiące, bo nie chcieli uznać. A w przypadku regeneracji w dobrym zakładzie, gdzie je zawsze naprawia, sprawę załatwiliby od ręki. Góra na drugi dzień. I jeszcze sami by ją przywieźli na plac.
Akurat w tym wypadku auto zostało "uziemione" na te 3 miesiące, bo to klient "zażyczył" sobie, aby mechanik kupił tą "nową" turbosprężarkę, a nie dawał tamtej do regeneracji, bo w tym wypadku "zaoszczędzi" 500 zł. No i zaoszczędził. 3 miesiące postoju. Bo miał dwie niesprawne turbosprężarki. Starą i nową. Na żadnej nie dało się jeździć. A hurtownia po długim czasie batalii stwierdziła, że jak chce, to może się .......sądzić. W końcu klient zregenerował tą starą (czyli łącznie zapłacił za dwie), a co do dalszych losów "nowej", to muszę się zapytać znajomego, czy ma jakieś informacje. (Chociaż obawiam się, że cokolwiek napomknę o tej sprawie, to sp.... mu cały dzień
).
W zeszłym roku założyłem pompę wspomagania do samochodu. Po niecałym roku pompa przestała działać. Wobec tego pompę w garść, napisałem druczek reklamacyjny i................mamy czekać 2 tygodnie. Co teraz ogólnie robić? Oczywiście auta nie zatrzymamy na placu na minimum 2 tygodnie. Ja na szczęście miałem używaną pompę, to taką na czas reklamacji założyłem i auto śmiga. . Ok. Mogę kupić kolejną pompę, ale to już na swój koszt. Jak to wobec tego potem rozliczyć z klientem, jak nie wiemy z góry, czy reklamacja będzie uznana? Co. Wtopimy kasę, a klient będzie jeździł uśmiechnięty i zadowolony? Bo w to, że potem "dowiezie kasę" w razie czego, to nie wierzę. Głównie pytam się o części droższe. Tu nie chodzi o kwoty 100-200 zł. Ale bywają nakłady rzędu 500,1000, 1500 i więcej złotych. A w końcu nie jesteśmy producentem części. Znajomy mechanik skusił się na nową (to się nazywa chyba fabrycznie regenerowaną, czy coś w ten deseń) turbosprężarkę w jednej z hurtowni motoryzacyjnych. Okazała się wadliwa. No i bujał się z reklamacjami 2-3 miesiące, bo nie chcieli uznać. A w przypadku regeneracji w dobrym zakładzie, gdzie je zawsze naprawia, sprawę załatwiliby od ręki. Góra na drugi dzień. I jeszcze sami by ją przywieźli na plac.
Akurat w tym wypadku auto zostało "uziemione" na te 3 miesiące, bo to klient "zażyczył" sobie, aby mechanik kupił tą "nową" turbosprężarkę, a nie dawał tamtej do regeneracji, bo w tym wypadku "zaoszczędzi" 500 zł. No i zaoszczędził. 3 miesiące postoju. Bo miał dwie niesprawne turbosprężarki. Starą i nową. Na żadnej nie dało się jeździć. A hurtownia po długim czasie batalii stwierdziła, że jak chce, to może się .......sądzić. W końcu klient zregenerował tą starą (czyli łącznie zapłacił za dwie), a co do dalszych losów "nowej", to muszę się zapytać znajomego, czy ma jakieś informacje. (Chociaż obawiam się, że cokolwiek napomknę o tej sprawie, to sp.... mu cały dzień
).
Ostatnia edycja:

