Sylwiakosowkska94
Nowy
Mam problem ale zacznę swoją historię od początku. Po swoim zmarłym w kwietniu pradziadku który przeżył naprawdę spory kawałek czasu (1912-2017) odziedziczyłam samochód a mianowicie Fiata 508 z 1938 roku. Z pradziadkiem widywałam się sporadycznie (Ja mieszkam na Podkarpaciu, pradziadek mieszkał w okolicach Zielonej Góry gdzie wylądował po II wojnie światowej). Wiedziałam że taki samochód pradziadek posiada ale nie wnikałam w szczegóły. Dopiero gdy dowiedziałam się że jestem spadkobierczynią owego Fiata 508 zainteresowałam się jego historią. Na chwilę obecną ustaliłam że:
- Dziadek kupił tego Fiata w salonie we Lwowie w marcu 1938 roku
- Wraz z samochodem odziedziczyłam całą dokumentację w skład której wchodzi: Umowa kupna samochodu z 1938 roku, książka serwisowa z 1938 roku oraz dokumentacja naprawy z sierpnia 1939 roku (w związku z zatarciem druku nie jestem w stanie stwierdzić o jaką naprawę chodziło), dodatkowo posiadam oryginalne tablice rejestracyjne województwa Lwowskiego z 1938 roku.
- Samochód był używany mniej więcej do połowy lat 70-tych. Wtedy to pradziadek zakupił używanego VW Garbusa w RFN którego używał do lat 90-tych a pod koniec stulecia przesiadł się do kupionego w salonie Peugeota 206.
- I przede wszystkim najważniejszy fakt : AUTO JEST NA CHODZIE!! Byłam tym bardzo zdziwiona ale to fakt przedwojennym samochodem osiągnęłam bez problemu 70 km/h.
Jednak auto nie jest pozbawione wad... Wnętrze jest zrujnowane, nadwozie jest dosłownie zeżarte korozją, w silniku też jest kilka części do wymiany. Koszt renowacji będzie się wahał od 12 do 25 tys złotych. Sama nie wiem co robić rozważam trzy możliwości:
1. Sprzedaż auta pasjonatowi
2. Renowacja
3. Złomowanie
Czy opłaca się inwestować w to auto? Jaka może być jego przybliżona wartość rynkowa? Co robić sprzedać auto, remontować je czy zezłomować?
Dodam że widział go mój znajomy który pracuje w komisie samochodowym i stwierdził że auto jest bezwartościowe a jego maksymalna cena odkupu to 150 zł+ butelka wina, czy zgadzacie się z tym twierdzeniem?
Sama nie wiem co robić, proszę o porady i z góry dziękuję za odpwiedż
- Dziadek kupił tego Fiata w salonie we Lwowie w marcu 1938 roku
- Wraz z samochodem odziedziczyłam całą dokumentację w skład której wchodzi: Umowa kupna samochodu z 1938 roku, książka serwisowa z 1938 roku oraz dokumentacja naprawy z sierpnia 1939 roku (w związku z zatarciem druku nie jestem w stanie stwierdzić o jaką naprawę chodziło), dodatkowo posiadam oryginalne tablice rejestracyjne województwa Lwowskiego z 1938 roku.
- Samochód był używany mniej więcej do połowy lat 70-tych. Wtedy to pradziadek zakupił używanego VW Garbusa w RFN którego używał do lat 90-tych a pod koniec stulecia przesiadł się do kupionego w salonie Peugeota 206.
- I przede wszystkim najważniejszy fakt : AUTO JEST NA CHODZIE!! Byłam tym bardzo zdziwiona ale to fakt przedwojennym samochodem osiągnęłam bez problemu 70 km/h.
Jednak auto nie jest pozbawione wad... Wnętrze jest zrujnowane, nadwozie jest dosłownie zeżarte korozją, w silniku też jest kilka części do wymiany. Koszt renowacji będzie się wahał od 12 do 25 tys złotych. Sama nie wiem co robić rozważam trzy możliwości:
1. Sprzedaż auta pasjonatowi
2. Renowacja
3. Złomowanie
Czy opłaca się inwestować w to auto? Jaka może być jego przybliżona wartość rynkowa? Co robić sprzedać auto, remontować je czy zezłomować?
Dodam że widział go mój znajomy który pracuje w komisie samochodowym i stwierdził że auto jest bezwartościowe a jego maksymalna cena odkupu to 150 zł+ butelka wina, czy zgadzacie się z tym twierdzeniem?
Sama nie wiem co robić, proszę o porady i z góry dziękuję za odpwiedż





















