Hej,
Rok temu w swoim samochodzie ładowałem klimę w innym warsztacie, po nabiciu okazało się, że z ich winy uległ uszkodzeniu zaworek wys. ciśnienia, ponieważ tam jest kulka która była zardzewiała i jej nie wyczyścili i później przepuszczała, wiec wymienili mi to za darmo + nabicie klimy i później sprawdzali i nie było już żadnego wycieku..
Przez jakieś 3 miesiące było wszystko OK, i później może w okresie miesiąca nagle przestała działać, niby na początku było słychać jakiś szum i tyle, ale nie chłodziło itp, klima raczej działa bo jak się rękę przyłożyło do otworów wentylacyjnych to było czuć zwiększony nawiew powietrza..
No i teraz po prawie 1.5 roku od naładowania klimy pojechałem już do innego warsztatu (bo tamten został zamknięty) i gościu nie podłączał nawet stacji, tylko wyrzucił w powietrze resztki gazu, troszkę jeszcze zostało go, bo ja w sumie w domu też sprawdzałem czy coś tego gazu tam jest i on przez jakieś 20-30 sekund ten gaz "wypuszczał" za pomocą końcówki od miernika elektrycznego..
Później nabił azotu i powiedział, żeby sobie samemu posprawdzać (wiedział, że mam warsztat i możliwości, wiec nie było problemu), wiec ja sobie rozebrałem wszystko i spreyem do nieszczelności wszystko obleciałem i teoretycznie nigdzie mi się żaden bąbel nie pokazał...
Wiec zastanawiam się czy ten poprzedni warsztat nabił odpowiednio dużo czynnika czy może tylko zrobił tak aby działało troszkę i później jeszcze przyjechać do niego znowu...
No bo wydaje mi się, że gdyby faktycznie była gdzieś nieszczelność to przez ten okres roku czasu gazu by w układzie nie było nic tak ?
A tu jednak było coś tego gazu..
Gdy powiedziałem to temu kolesiowi od klimy, że nie znalazłem żadnego wycieku to mówił, abym kupił sobie uszczelniacz do klimy (coś jak do chłodnic wody itp..), i naładować i nabić tego środka i zobaczyć co się będzie działo
A wam jak się wydaje, gdyby była dziura to zeszło by do 0 ?
Rok temu w swoim samochodzie ładowałem klimę w innym warsztacie, po nabiciu okazało się, że z ich winy uległ uszkodzeniu zaworek wys. ciśnienia, ponieważ tam jest kulka która była zardzewiała i jej nie wyczyścili i później przepuszczała, wiec wymienili mi to za darmo + nabicie klimy i później sprawdzali i nie było już żadnego wycieku..
Przez jakieś 3 miesiące było wszystko OK, i później może w okresie miesiąca nagle przestała działać, niby na początku było słychać jakiś szum i tyle, ale nie chłodziło itp, klima raczej działa bo jak się rękę przyłożyło do otworów wentylacyjnych to było czuć zwiększony nawiew powietrza..
No i teraz po prawie 1.5 roku od naładowania klimy pojechałem już do innego warsztatu (bo tamten został zamknięty) i gościu nie podłączał nawet stacji, tylko wyrzucił w powietrze resztki gazu, troszkę jeszcze zostało go, bo ja w sumie w domu też sprawdzałem czy coś tego gazu tam jest i on przez jakieś 20-30 sekund ten gaz "wypuszczał" za pomocą końcówki od miernika elektrycznego..
Później nabił azotu i powiedział, żeby sobie samemu posprawdzać (wiedział, że mam warsztat i możliwości, wiec nie było problemu), wiec ja sobie rozebrałem wszystko i spreyem do nieszczelności wszystko obleciałem i teoretycznie nigdzie mi się żaden bąbel nie pokazał...
Wiec zastanawiam się czy ten poprzedni warsztat nabił odpowiednio dużo czynnika czy może tylko zrobił tak aby działało troszkę i później jeszcze przyjechać do niego znowu...
No bo wydaje mi się, że gdyby faktycznie była gdzieś nieszczelność to przez ten okres roku czasu gazu by w układzie nie było nic tak ?
A tu jednak było coś tego gazu..
Gdy powiedziałem to temu kolesiowi od klimy, że nie znalazłem żadnego wycieku to mówił, abym kupił sobie uszczelniacz do klimy (coś jak do chłodnic wody itp..), i naładować i nabić tego środka i zobaczyć co się będzie działo

A wam jak się wydaje, gdyby była dziura to zeszło by do 0 ?
