Witajcie,
Posiadam Hyundaia Coupe SIII z 2008 roku, 127kkm na liczniku.
Sytuacja jest następująca:
Dużo przesiadywałem w samochodzie z muzyką, przez co najprawdopodobniej rozładowałem akumulator.
Nie chciał zapalić, więc podpiąłem kable, chwile podładowałem innym samochodem i wszystko działało idealnie.
Zrobiłem nim 50km i zaparkowałem. Kilka godzin później w nocy włączył się alarm.
Kilka razy otwierałem go z pilota i zamykałem, ale alarm znów włączał się - czasem jest to kwestia sekund, czasem minut. Dziś w ciągu dnia dokładnie to samo miało miejsce. Muszę go zamykać z kluczyka, inaczej bez przerwy wyje.
Samochód zakupiłem tydzień temu i podczas diagnostyki powiedziano mi, że być może jest jakaś usterka z akumulatorem lub jego pojemność jest niewystarczająca, ale sprzedający zapierał się, że w renomowanym warsztacie wymienił go rok temu na nowy, o odpowiednich parametrach zaleconych przez mechanika.
Niemniej jednak przed sytuacją samego rozładowania, które najprawdopodobniej nastąpiło z mojej winy, wszystko działało jak ta lala. Czy macie jakieś pomysły o co w tym wszystkim chodzi?
Posiadam Hyundaia Coupe SIII z 2008 roku, 127kkm na liczniku.
Sytuacja jest następująca:
Dużo przesiadywałem w samochodzie z muzyką, przez co najprawdopodobniej rozładowałem akumulator.
Nie chciał zapalić, więc podpiąłem kable, chwile podładowałem innym samochodem i wszystko działało idealnie.
Zrobiłem nim 50km i zaparkowałem. Kilka godzin później w nocy włączył się alarm.
Kilka razy otwierałem go z pilota i zamykałem, ale alarm znów włączał się - czasem jest to kwestia sekund, czasem minut. Dziś w ciągu dnia dokładnie to samo miało miejsce. Muszę go zamykać z kluczyka, inaczej bez przerwy wyje.
Samochód zakupiłem tydzień temu i podczas diagnostyki powiedziano mi, że być może jest jakaś usterka z akumulatorem lub jego pojemność jest niewystarczająca, ale sprzedający zapierał się, że w renomowanym warsztacie wymienił go rok temu na nowy, o odpowiednich parametrach zaleconych przez mechanika.
Niemniej jednak przed sytuacją samego rozładowania, które najprawdopodobniej nastąpiło z mojej winy, wszystko działało jak ta lala. Czy macie jakieś pomysły o co w tym wszystkim chodzi?

