Witam! Mam 31 lat. W tym temacie istotne jest, żebym Wam powiedział, że mam schizofrenie, chociaż jestem znacznie podleczony. Zastanawiam się nad szkołą policealną technik pojazdów samochodowych. Jak pamiętam, jeszcze 10 lat temu, pracowałem przez rok jako ślusarz mechanik (jeszcze nie byłem leczony). I miałem wielkie problemy. Nie dałem rady nawet prosto gwintować. Nie pamiętam dokładnie, ale po jakiś paru tygodniach wypieprzyli mnie do prostych prac. Nic nie rozumiałem - z resztą, nawet w prostej rozmowie, gdy ktoś do mnie rozmawiał, ja w głowie przekręcałem te zdania i słowa tak, że mi się wydawało, że mnie atakuje, naśmiewa, sprawdza itp. A o sprawach technicznych, to już nie wspomnę.
Prawo jazdy nie mam. Robiłem w technikum, ale też nic nie kumałem - samochód prowadziłem, ale zdarzało się, że nauczyciel musiał hamować. Traktorem nie potrafiłem się nauczyć cofać z przyczepą. Zrezygnowałem.
Więc kiedyś tak było.
Teraz czuję się w miarę dobrze. Mam jasny umysł. byłem w księgarni i wziąłem sobie dla spróbowania podręcznik do podstaw konstrukcji maszyn oraz elektrotechniki, przeczytałem sobie fragmenty losowo wybrane, i powiem Wam, że, w porównaniu z tamtymi czasami, spokojnie mogę uczyć się teorii. Ale nie wiem, jak z praktyką - czy dam radę? tym bardziej, że tam będzie do 15 osób na praktykach. Po prostu już się nabawiłem fobii.
Nie oczekuję od tej szkoły cudów. Gdzieś tam, w głowie, marze sobie, że mógłbym znaleźć pracę za najniższą, ale gównie traktowałbym tą szkołę hobbystycznie, jako sprawdzian oraz naukę raczej ogólną (organizacja pracy, ćwiczenie głowy i rąk do pracy). Ale przede wszystkim hobby - zawsze mnie to wkurzało, że czego się nie złapię, to gleba.
Teraz chodzę na te unijne staże, do lekkich biurowych prac. W tej chwili kończę drugi.
Jest to szkoła prywatna. koszt 245 miesięcznie. szkoła nazywa się eureka(rzeszów). Przy okazji, czy ktoś miał z nią do czynienia?
Jak myślicie? Jest sens się pakować? Ja w ogóle mam chaos myślowy, bo mało czasu,już wrzesień. Ciekawe, czy, gdybym zapytał się na wsi mechanika, czy by mi nie pozwolił chodzić tam do niego, żebym się porozglądał,jak on robi i z czasem coś popróbować?
Najbardziej mi doskwiera ten brak prawa jazdy.A teraz, gdy jestem na lekach , nikt mi nie da zgody na prawko.
Sam nie wiem, co robić. Poradzili byście mi coś?
Pozdrawiam!
Prawo jazdy nie mam. Robiłem w technikum, ale też nic nie kumałem - samochód prowadziłem, ale zdarzało się, że nauczyciel musiał hamować. Traktorem nie potrafiłem się nauczyć cofać z przyczepą. Zrezygnowałem.
Więc kiedyś tak było.
Teraz czuję się w miarę dobrze. Mam jasny umysł. byłem w księgarni i wziąłem sobie dla spróbowania podręcznik do podstaw konstrukcji maszyn oraz elektrotechniki, przeczytałem sobie fragmenty losowo wybrane, i powiem Wam, że, w porównaniu z tamtymi czasami, spokojnie mogę uczyć się teorii. Ale nie wiem, jak z praktyką - czy dam radę? tym bardziej, że tam będzie do 15 osób na praktykach. Po prostu już się nabawiłem fobii.
Nie oczekuję od tej szkoły cudów. Gdzieś tam, w głowie, marze sobie, że mógłbym znaleźć pracę za najniższą, ale gównie traktowałbym tą szkołę hobbystycznie, jako sprawdzian oraz naukę raczej ogólną (organizacja pracy, ćwiczenie głowy i rąk do pracy). Ale przede wszystkim hobby - zawsze mnie to wkurzało, że czego się nie złapię, to gleba.
Teraz chodzę na te unijne staże, do lekkich biurowych prac. W tej chwili kończę drugi.
Jest to szkoła prywatna. koszt 245 miesięcznie. szkoła nazywa się eureka(rzeszów). Przy okazji, czy ktoś miał z nią do czynienia?
Jak myślicie? Jest sens się pakować? Ja w ogóle mam chaos myślowy, bo mało czasu,już wrzesień. Ciekawe, czy, gdybym zapytał się na wsi mechanika, czy by mi nie pozwolił chodzić tam do niego, żebym się porozglądał,jak on robi i z czasem coś popróbować?
Najbardziej mi doskwiera ten brak prawa jazdy.A teraz, gdy jestem na lekach , nikt mi nie da zgody na prawko.
Sam nie wiem, co robić. Poradzili byście mi coś?
Pozdrawiam!