Ja po 3 latach odbierania telefonów w soboty, niedziele i święta nie wytrzymałem i zrobiłem sobie drugi, prywatny numer telefonu. Dlaczego nie wytrzymałem? Niedziela. Urodziny. Grill dla rodziny i znajomych. Dzwoni on. Klient. Odbieram. Byle krótko imprezę mam. Zrobi pan mi sprzęgło z zxie? Zrobię. Zadzwoń pan jutro. I się zaczęło... 15 minut nie mogłem się go pozbyć z lini. Poszedłem do piwnicy i powiedziałem, ze zasieg się urywa pogadamy jutro. Uff. Udalo sie. 3h później zaczyna dzwonić telefon. Ja już troszkę dziabnięty bo urodziny wiec olewam. Ale dzwoni raz, drugi, czwarty, ósmy. Myślę cos poważnego. Halo? Czesc to ja! (kto?) Ustawisz mi jutro zbieżność w beemce? Taaa...
Rano pojechałem po nowy telefon i numer dla rodziny.
Czasem się zdąży, ze ktoś z najbliższych się pierdyknie i poda mój nr prywatny klientowi, ale wtedy przy pierwszej rozmowie podaje mu nr "wasztatowy" i bajka, że ten niedługo przestanie być aktywny, a zaraz po rozłączeniu wrzucam go w czarna listę wiec się nie dodzwoni i zostaje tylko warsztowy.
Malo tego. Mam jeszcze taka opcje w prywatnym telefonie, ze jak dzwonie na numer spoza moich kontaktów to leci jako zastrzeżony

Rzecz jasna telefon warsztatowy zawsze zostaje po robocie na warsztacie.
Może stracę przez to jakiegoś klienta, ale trudno. Rodzina i wolny czas tez są ważne.