marka AP i jedyne co tam się nadaje do użytku w warsztacie to chyba latarka... 2 przykłady z tego tygodnia, a w sumie 3... 2x(czyt 2 zestawy fabrycznie nowe które już po rozpakowaniu wyglądały jak by zrobione były z plasteliny jakość odlewu pozostawiał wiele do życzenia a wymiaru walka również nie trzymały, co sprawdzałem porównując stary i nowy który wrzucałem do silnika) pękła nowa blokada rozrządu zamontowana na wałku rozrządu a siła która powiedzmy napierala na te blokadę to 20Nm a kolejny przypadek to klucz dynanometryczny który nie trzymał żadnych parametrów...jedna sroba przy dokręcaniu na również 20Nm kliknela, za to druga mogłem ciągnąć do urwania a klucz mimo kilkukrotnego cofania i dokrecania szedł dalej bez oznak dokręcenia odpowiednim momentem... Takim kluczem(tej firmy) bal bym się nawet koła w taczce dokręcać... Poszlo wszystko na zwrot prócz latarki z której jako jedyny sprzęt tej firmy jestem zadowolony...ale pisałem, że mnie konkretnie o rocksa nie chodzi. tylko o wykorzystanie udaru. szybciej jest, głośniej (to ważne dla klienta- efekt), nie trzeba kombinować i zapierać się o głowicę.Rockswez daj spokój prawie się posikalem.
![]()
Ja ze swoim Vivaro walczyłem 2 tygodnie. Trzy wtryski wyszły bez problemu a czwarty za żadne skarby. Chemia jaka była stosowana pełny wachlarz od nafty po specjalistyczne. Zaczynałem od ściągacza udarowego za 200pln. Potem siłownik hydrauliczny 40t pożyczony z pracy i tylko zerwałem gwint we wtryskiwaczu. Wiadomo już stracony. Potem rozwiercanie, wkręcenie szpilki i już dorabiane ściągacze i dalej nic. Pierwsze rwanie było na gorącym silniku ale drugi raz już nie ma jak go nagrzać więc poszedłem w stronę schłodzenia wtrysku. Spraye z butelki to szkoda kasy i zastosowałem metodę przemysłową. Kupiłem suchy lód (ok 80zł za 5kg). Zabezpieczyłem papierem samą końcówkę wtryskiwacza tak by nie schładzać bloku i zasypałem lodem. Po kilkunastu minutach wtrysk miał prawie -30 stopni. Szybki montaż ściągacza na szpilce, klucz z metrową przedłużką jedno szarpnięcie i wtrysk puścił. Co to była za radość...Witam
Jak wiemy "wada fabryczna" podszybia nie pomaga w wyciągnięciu tych małych gnid, rdza, ogólna korozja itp.
Jako, że pierwszy raz będę podchodził do tematu, wolę się zapytać niż potem płakać.
Do wyboru mamy ściągacze hydrauliczne w zestawie mini i max (w razie rwania dziada w kawałkach) lub ściągacz śrubowy.
Śrubowy to koszt ~ 600 zł , hydraulika na wypasie jakieś ~ 3000 zł .
Jakieś doświadczenia ? Rady / Porady ?
Za wyciągnięcie sztuki Panowie z firmy biorą sobie 300 netto sztuka - i to jak wyjdzie ładnie, za rwanie w kawałkach dodatkowe 300 zł , również od sztuki.
Szyba matematyka, 4 x 300 + 4 x300 , daje nam 2400 netto za komplet w opcji hardcore. A od 2400 do 3000 zł już jest dość blisko...
Wszystkie tak "wychodzą" czy to pojedyncze przypadki ?
Pozdrawiam
Kiedyś podobnym patentem tylko nie z suchym lodem a z mrożącym sprayem udało się zdjąć koło pasowe, żeby uratować uszczelniacz na wale zmroziłem dość mocno wał i ściągaczem zeszło. Ściągacz bez mrożenia nie dawał rady.