Darek Transit
Nowy
- Dołączył
- 15.04.2023
- Postów
- 1
- Punktów
- 0
FORD Transit 2.2 TDCI 2010.
Piszę tutaj ponieważ auto posiada objawy wadliwej pracy, których nie mogę w żaden sposób do niczego podczepić. Ale do rzeczy.
Po odpaleniu silnika auto pracuje normalnie, Obroty w normie, płyn się podgrzewa. FT gotowy do drogi. Pierwsze 35- 45 kilometrów auto nie wykazuje żadnych usterek. Jedzie jak gdyby nigdy nie było popsute. Ale po przejechaniu już np 50ciu auto zachowuje się tak jakby nie dostawało paliwa. Zaczyna nim szarpać, zwalnia. pedał gazu jest nie posłuszny. Nie pomaga redukcja biegów, zmniejszanie prędkości. Jedyna sytuacja kiedy auto zachowuje się w miarę normalnie to moment kiedy jedzie po płaskiej drodze ze stałą prędkością beż manipulowania pedałem gazu. Podjeżdżając pod wzniesienie traci na prędkości i szarpie jeszcze mocniej po mimo wbitego pedału gazu w podłogę. Ostatecznym wadliwym zachowaniem jest to że po przejechaniu tych pechowych 50ciu kilometrów auto na postoju potrafi po prostu zgasnąć. Zauważyłem także że gdy jest rozgrzany i wysprzęglony, po dodaniu gwałtownie gazu obroty wchodzą po czym opadają bez zmiany pozycji pedału gazu. Aby wszystko wróciło do normy wystarczy odczekać aż temperatura płynu chłodzącego opadnie do 30 stopni (nie upieram się że to ma coś wspólnego z pracą silnika) auto znowu bezproblemowo przejeżdża 10-20 km.
ELM niczego nie pokazuje. Nie świeci się żadna kontrolka na desce. Po zatrzymaniu się, odczekaniu krótkiej chwili i ponownym odpaleniu, auto na biegu jałowym chodzi jakby nic się nie działo. Informuję że nie tankuję byle gdzie. Z silnika nic nie kapie, Wszystko suche.
Po opisaniu zjawiska lokalnym mechanikom dowiaduję się że mają bardzo odległe terminy i mogę zostawić auto, ale nie wiedzą kiedy rzucą okiem. Także tego.....
Cóż, może ktoś z was forumowicze miał taki przypadek i zna przyczynę takiego zachowania auta.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc.
Piszę tutaj ponieważ auto posiada objawy wadliwej pracy, których nie mogę w żaden sposób do niczego podczepić. Ale do rzeczy.
Po odpaleniu silnika auto pracuje normalnie, Obroty w normie, płyn się podgrzewa. FT gotowy do drogi. Pierwsze 35- 45 kilometrów auto nie wykazuje żadnych usterek. Jedzie jak gdyby nigdy nie było popsute. Ale po przejechaniu już np 50ciu auto zachowuje się tak jakby nie dostawało paliwa. Zaczyna nim szarpać, zwalnia. pedał gazu jest nie posłuszny. Nie pomaga redukcja biegów, zmniejszanie prędkości. Jedyna sytuacja kiedy auto zachowuje się w miarę normalnie to moment kiedy jedzie po płaskiej drodze ze stałą prędkością beż manipulowania pedałem gazu. Podjeżdżając pod wzniesienie traci na prędkości i szarpie jeszcze mocniej po mimo wbitego pedału gazu w podłogę. Ostatecznym wadliwym zachowaniem jest to że po przejechaniu tych pechowych 50ciu kilometrów auto na postoju potrafi po prostu zgasnąć. Zauważyłem także że gdy jest rozgrzany i wysprzęglony, po dodaniu gwałtownie gazu obroty wchodzą po czym opadają bez zmiany pozycji pedału gazu. Aby wszystko wróciło do normy wystarczy odczekać aż temperatura płynu chłodzącego opadnie do 30 stopni (nie upieram się że to ma coś wspólnego z pracą silnika) auto znowu bezproblemowo przejeżdża 10-20 km.
ELM niczego nie pokazuje. Nie świeci się żadna kontrolka na desce. Po zatrzymaniu się, odczekaniu krótkiej chwili i ponownym odpaleniu, auto na biegu jałowym chodzi jakby nic się nie działo. Informuję że nie tankuję byle gdzie. Z silnika nic nie kapie, Wszystko suche.
Po opisaniu zjawiska lokalnym mechanikom dowiaduję się że mają bardzo odległe terminy i mogę zostawić auto, ale nie wiedzą kiedy rzucą okiem. Także tego.....
Cóż, może ktoś z was forumowicze miał taki przypadek i zna przyczynę takiego zachowania auta.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc.