Ponieważ dzisiaj zabrakło prundu - elektrownicy cuś na słupach działali - miałem chwilkę i przy okazji podpychania wszystkiego pod ściany (nazwanie tego co robiłem porządkami byłoby przesadą), porobiłem zdjęcia wspomnianego w temacie urządzonka. Powiem szczerze - w pełni profesjonalnego urzadzenia do opowietrzania hamulców, to w życiu w rękach nie miałem i generalnie nie wiem jakie funkcje powinno spełniać (poza odpowietrzaniem
).
Mój sprzęt służy do odpowietrzania "od dołu", czyli wpinamy się w zacisk, (wysprzęglik) i tłoczymy płyn od zacisku przez przewody do zbiorniczka.
Do stworzenia tego cuda techniki potrzebujemy:
1. Weny twórczej - niestety miałem tylko pusty pojemnik po wenie
2. Spawarki - może być chińczyk. Ewentualnie sąsiad ze spawarką który za odrobinę weny zgodzi się...
3. Wiertarki i wierteł - może być chińska, (ewentualnie wariant sąsiad + wena)
4. Stare węże hydrauliczne, a dokładniej końcówki z tychże węży.
5. Przewody.
I kilka jeszcze innych pierdół które gdzieś tam się po warsztacie plątają.
A i jeszcze jedno, to jest bardzo ważne. Pracę nad naszym urządzeniem, rozpoczynamy w dniu, w którym nasz najbardziej nielubiany i upierdliwy klient przyjechał na jakąś naprawę. Klientowi mówimy że to dniówkę potrwa i umawiamy się z nim na odbiór pojazdu na wieczór. Klient wychodzi a my bierzemy (chwila, mówiłem że trzeba mieć litr benzyny i zapałki? jak nie to -trzeba mieć) benzynę, lejemy na samochód klienta i podpalamy. Po czym łapiemy gaśnicę i gasimy. W ten sposób uzyskujemy najważniejszą rzecz czyli pustą gaśnicę. (Jak dobry kit zasuniemy klientowi o tym że mu samochód samozapłonu dostał to jeszcze nam za gaśnice zwróci.)
Teraz mamy już wszystko.
Chwilka pracy i.......................... tadam:
W bokach gaśnicy nawiercone dziury i wspawane: szybkozłączka pod pneumatykę, oraz dwie końcówki na wężyk służący za wskaźnik ilości płynu. Z reguły pracuję na ciśnieniu między 2 a 4 atm.
Prawa autorskie nie są zastrzeżone, jeśli komuś się podoba - wiadomo co kliknąć...
Jakieś pytania? Pytać.
Aha jak admin uzna pierwsze zdjęcie za reklamę niezgodną z ustawą, to proszę je usunąć.
).Mój sprzęt służy do odpowietrzania "od dołu", czyli wpinamy się w zacisk, (wysprzęglik) i tłoczymy płyn od zacisku przez przewody do zbiorniczka.
Do stworzenia tego cuda techniki potrzebujemy:
1. Weny twórczej - niestety miałem tylko pusty pojemnik po wenie
2. Spawarki - może być chińczyk. Ewentualnie sąsiad ze spawarką który za odrobinę weny zgodzi się...
3. Wiertarki i wierteł - może być chińska, (ewentualnie wariant sąsiad + wena)
4. Stare węże hydrauliczne, a dokładniej końcówki z tychże węży.
5. Przewody.
I kilka jeszcze innych pierdół które gdzieś tam się po warsztacie plątają.
A i jeszcze jedno, to jest bardzo ważne. Pracę nad naszym urządzeniem, rozpoczynamy w dniu, w którym nasz najbardziej nielubiany i upierdliwy klient przyjechał na jakąś naprawę. Klientowi mówimy że to dniówkę potrwa i umawiamy się z nim na odbiór pojazdu na wieczór. Klient wychodzi a my bierzemy (chwila, mówiłem że trzeba mieć litr benzyny i zapałki? jak nie to -trzeba mieć) benzynę, lejemy na samochód klienta i podpalamy. Po czym łapiemy gaśnicę i gasimy. W ten sposób uzyskujemy najważniejszą rzecz czyli pustą gaśnicę. (Jak dobry kit zasuniemy klientowi o tym że mu samochód samozapłonu dostał to jeszcze nam za gaśnice zwróci.)
Teraz mamy już wszystko.
Chwilka pracy i.......................... tadam:
W bokach gaśnicy nawiercone dziury i wspawane: szybkozłączka pod pneumatykę, oraz dwie końcówki na wężyk służący za wskaźnik ilości płynu. Z reguły pracuję na ciśnieniu między 2 a 4 atm.Prawa autorskie nie są zastrzeżone, jeśli komuś się podoba - wiadomo co kliknąć...

Jakieś pytania? Pytać.
Aha jak admin uzna pierwsze zdjęcie za reklamę niezgodną z ustawą, to proszę je usunąć.


