Nie wiem, nie wnikam, nie mnie to dotyczyło.
Jak to mówią, wina leży zawsze po dwóch stronach ... żony i teściowej...

.
Pewnie, jak zawsze, poszło "o jedno słowo za dużo".
Podałem to jako przykład, że w przypadku awarii, nikogo nie interesuje, jakie masz doświadczenie, czucie w rękach itp. tylko czy było zrobione zgodnie ze sztuką/procedurą, w przeciwnym razie, to po Twojej stronie leży udowodnienie, że to co zrobiłeś, nie zachowując procedur, było prawidłowe i nie przyczyniło się do awarii.
A niestety przed sądem czy biegłym już nikt nie jest takim bohaterem, jak w internecie

, co już parę razy widziałem.