Nie oszukujmy się, nie są w stanie stwierdzić czy masz dpf czy nie, o ile zostawiłeś obudowę.
Diagnosta nie ma prawa czymkolwiek podpinać się pod OBD, to po pierwsze. Po drugie, nawet jakby miał prawo, to czym miałby to robić? Nie ma testera uniwersalnego zatwierdzonego przez producenta pojazdu... więc stacje diagnostyczne musiały by kupić VAS do VAGA, gwiazdę do Merca itd. Koszty takiej operacji idą w dziesiątki, jak nie w setki tysięcy PLN, nie mówiąc tu o odnawianiu licencji. I to wszystko po to, żeby sprawdzić czy jeden Janusz z drugim nie usunął dpf?
Rozwiązaniem mogłaby być jakaś ustawa, dzięki której każdy producent pojazdu sprzedawanego na terytorium Polski musiałby uczestniczyć w powstaniu uniwersalnego testera diagnostycznego przeznaczonego do sprawdzania działania i obecności filtra DPF. Rozwiązanie skończy się tak samo jak powstanie polskiego samochodu elektrycznego... czyli wiele szumu na początku, kasę ktoś gdzieś na coś wział, a auta ani żadnych rozwiązań jak nie było tak nie ma... i już temat ucichł
Także temat podłączania się pod OBD jest raczej nie do przejścia.
Drugim rozwiązaniem jest pomiar spalin, a w zasadzie tych cząsteczek które DPF w założeniu ma zatrzymywać. Problem tylko jest taki, że takiego urządzenia nie ma (tak gdzieś czytałem, ale źródła nie pamiętam) i wdrożenie tego to też nie mało $$$
I na koniec wisienka na torcie. Szumy były, ustawy, że na stacjach diagnostycznych kamery muszą być, że płatność przed badaniem, że więcej aut nie będzie przechodzić przeglądów itd. Popieram w 100%, że powinni trzepać Januszy jak leci... ale w praktyce wygląda to inaczej

sądzę, że w temacie dpf będzie podobnie